Jarosław Sellin skrytykował przede wszystkim wystąpienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Berlinie. Mówił, że skandalem jest sytuacja, w której polski minister wypowiada się o najważniejszych sprawach kraju, bez konsultacji z parlamentem i prezydentem RP. Jarosław Sellin przypomniał, że o treści wystąpienia Radosława Sikorskiego nic nie wiedział również wicepremier rządu Waldemar Pawlak.

- Tymczasem premier Donald Tusk stwierdził, że przemówienie jego ministra w Berlinie było rezultatem wielomiesięcznej pracy ? mówił parlamentarzysta. – No, to jak było naprawdę?

Poseł dowodził, że liderzy Unii Europejskiej: Niemcy i Francja, dążą do federalizacji Europy. A federalizacja w ostateczności wiedzie do rezygnacji z państw narodowych. Za bardzo pilną uznał debatę w sejmie na temat niemiecko?francuskich propozycji federacyjnych. Taka debata, zdaniem Sellina, powinna się odbyć jeszcze przed najbliższymi obradami Rady Europy, zaplanowanymi na 8 grudnia.

- Angela Merkel proponuje w ostatnim wystąpieniu unię fiskalną. Zrównanie podatków w całej Europie jest dla Polski bardzo niekorzystne, bo dzięki mniejszym podatkom próbujemy od lat gonić najlepiej rozwinięte kraje europejskie – powiedział poseł PiS.

Poprosiliśmy Jarosława Sellina o ocenę polskiej prezydencji. Ocenił ją bardzo surowo.

- Instytucja prezydencji skończyła się na Polsce – dowodził poseł. – Najważniejsze spotkania w czasie tej prezydencji odbywały się z pominięciem Polski. Polska była ignorowana. I Polska na to nie reagowała. Zaniechano także współpracy z krajami bałtyckimi, z Litwą, Łotwą, Estonią i innymi krajami naszej części Europy. To był poważny błąd.

Jarosław Sellin powiedział, że wysłuchując sprawozdań wiceministrów z różnych resortów, relacjonujących w ostatnim czasie posłom spotkania w ramach polskiej prezydencji ma wrażenie, że Polska jest już tylko hostessą, podającą kawę i protokołującą postanowienia innych.