Pretekstem do zabrania głosu przez Romana Jasiakiewicza stał się list prezydenta Torunia Michała Zaleskiego z dnia 4 lutego 2013 roku, w sprawie przyszłej metropolii. Prezydent Michał Zaleski skierował do Romana Jasiakiewicza list, który ?razi? ogólnikowością i rezonansem propagandowym.
Prezydent Zaleski pisze między innymi: W Toruniu zawsze docenialiśmy deklarowaną również w Bydgoszczy opcję na rzecz stworzenia bydgosko-toruńskiej metropolii (?) Wskazywaliśmy bezdyskusyjną wartość połączonych potencjałów gospodarczych, społecznych, kulturalnych czy naukowych Bydgoszczy oraz Torunia.
List prezydenta Michała Zaleskiego nie odnosi się w ogóle do sprawy ?dwustoliczności? przyszłej metropolii, co stanowi główną płaszczyznę sporu między Bydgoszczą a Toruniem. Bydgoszcz, jako największe miasto w województwie, dwukrotnie większe od Torunia, domaga się jednoznacznej deklaracji polityków z Torunia, że miasto nad Brdą będzie stolicą przyszłej metropolii.
Roman Jasiakiewicz wobec, przyznajmy, dość minoderyjnego pisma prezydenta Zaleskiego zareagował pismem do prezydenta Torunia, w którym zawarł szereg zarzutów odnoszących się do relacji między Toruniem a Bydgoszczą, a szerzej między umiejscowionymi w Toruniu władzami sejmiku a Bydgoszczą.
Roman Jasiakiewicz wypomniał szereg dyskryminacji wobec Bydgoszczy. Stwierdził między innymi, że w ramach programu RPO w przeliczeniu na jednego mieszkańca Bydgoszcz otrzymała 1523 zł, a Toruń 3047 zł. Przypomniał też, że ogółem z funduszy europejskich na bydgoszczanina przypadło 2.744 zł., a na mieszkańca Torunia 6.782 zł. Co razi dysproporcją i jest dyskredytujące wobec mieszkańców Bydgoszczy.
Podczas spotkania z dziennikarzami Roman Jasiakiewicz nie krył oburzenia zaistniałą sytuacją podziału środków unijnych w naszym województwie. I na zakończenie swojej relacji o stosunkach między Bydgoszczą a Toruniem stwierdził: – Wydaje się, że mieszkańcy Bydgoszczy winni w drodze referendum wypowiedzieć się o formach współpracy i związkach między Bydgoszczą i Toruniem.
Przewodniczący Jasiakiewicz nie sformułował pytania, z którym ma zamiar zwrócić się do mieszkańców Bydgoszczy. Zapowiedział konsultacje w tej sprawie z klubami radnych Rady Miasta.