Policja pokazała, że jeżeli sytuacja tego wymaga, stać ją na przeprowadzenie spektakularnej akcji z użyciem specjalistycznego sprzętu. Po akcji rozesłała do mediów informację o kontroli ?dzikiego przejścia? przez torowisko: ?Wczoraj (26.04.2016) od godzin porannych, w ramach działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa w rejonie torowisk, samochód ?uzbrojony? w oko kamery monitorował ?dzikie przejście? przez torowisko przy ulicy Przemysłowej w Bydgoszczy. Funkcjonariusze przy pomocy mobilnego centrum monitoringu namierzali i ?rozliczali? pieszych za popełniane przez nich wykroczenia.?

Z dalszej części komunikatu wynikało, że jeden funkcjonariusz namierzał, a inni ?rozliczali? za wykroczenia. Dokładnie wyglądało to tak: ?Podczas tych działań pracownik obsługujący kamery obserwował osoby, które przechodziły przez torowisko w miejscu niedozwolonym. Następnie informacje o zachowaniu pieszych przekazywał znajdującym się w pobliżu fordońskim funkcjonariuszom, którzy ?rozliczali? ich za popełnione wykroczenia. W trakcie czterogodzinnych działań policjanci ujawnili osiem wykroczeń, z których cztery zakończyły się mandatem karnym. W pozostałych czterech przypadkach mundurowi zastosowali pouczenie.?

Przeprowadzona przez policjantów akcja rodzi kilka pytań i wątpliwości. Jeżeli w ciągu czterech godzin, namierzono osiem osób, to znaczy, iż z ?dzikiego przejścia? przez tory na wysokości Przemysłowej korzysta codziennie wielu mieszkańców. Czy akcja miała służyć postraszeniu ośmiu osób?

Po co używano do obserwacji torowiska mobilnego centrum monitoringu? Przechodzących przez tory widać gołym okiem. Dlaczego policjanci w ogóle pozwalali na korzystanie z ?dzikiego przejścia?? Nie bali się, że sfilmują kolejną osobę, którą przejedzie pociąg w tym miejscu?

Ostatnia grupa pytań dotyczy mandatów. Dlaczego połowa przechodzących przez tory została ukarana mandatami, a druga połowa tylko pouczona? Jedni przechodzili bardziej, albo szybciej, albo bez skrupułów? A może osoby, którym nie wlepiono mandatów, potrafiły sensownie uzasadnić konieczność skorzystania z ?dzikiego przejścia? albo umiały uzyskać przychylność funkcjonariuszy?

Obiema rękami podpisujemy się pod dołączonym do komunikatu apelem: ?Pamiętajmy, że chwila nieuwagi przechodzenia przez tory w miejscach do tego niewyznaczonych może zakończyć się tragicznie?.