Miasto ma zarobić 1,36 mld złotych (mniej niż w tym roku o 3 mln), ale wydać 1,5 mld (więcej niż w tym roku o 29 mln). Długi miasta wzrosną do 146,8 mln złotych, ale uchwałodawca jest spokojny, bo… “źródłem pokrycia deficytu budżetowego jest kredyt zaciągnięty na rynku zagranicznym”.
Dochody miasta mają w przyszłym roku wzrosnąć o 5,3% w porównaniu do tegorocznych. Czy to festiwal marzeń? Prezydent Rafał Bruski ma receptę na recesję i kryzys. To “wzrost stawek podatku od nieruchomości do poziomu maksymalnych stawek ustalonych przez Ministra Finansów na 2011 r., planowane zwiększenie kontroli prędkości pojazdów, zamiar podwyżek cen biletów komunikacji publicznej, opłat za parkowanie w Strefie Płatnego Parkowania oraz zajęcie pasa drogowego, umożliwienie nakładania zwiększonej ilości kar przez Inspekcję Transportu Drogowego na terenie miasta”.
Dochody własne bydgoskiego budżetu miasta mają w przyszłym roku wynieść 406 milionów złotych. Tyle osobiście – nie licząc podatków niezależnych od miasta, subwencji, dotacji z budżetu państwa oraz funduszy celowych i pomocowych – zapłacimy do miejskiej kasy. Najbardziej złupi nas podatek od nieruchomości, którego stawki wzrosną w stosunku do stawek z ubiegłego roku o 2,6 do 6 procent. O 10 procent planuje się też wzrost wpływów z opłat targowiskowych. Na jakiej podstawie, skoro w bieżącym roku wpływy te były sporo niższe od przewidywanych, nie wiadomo. Drastyczny wzrost (o połowę!) wpływów planowany jest z tytułu zajęcia pasa drogowego. O ponad 4 miliony złotych więcej niż w tym roku miasto planuje zarobić na parkowaniu w strefie. Liderem przyrostu dochodów miasta ma być jednak Straż Miejska, która ma plan podwoić dochód z wystawianych mandatów oraz Inspekcja Transportu Drogowego, która ma przynieść do budżetu miasta trzy razy więcej pieniędzy z kar nakładanych na kierowców.
O ignorancji lub wyrachowanym oszukiwaniu radnych świadczy projekt zwiększenia przychodów ze źródeł, które już w tym roku nie sprostały zapisanym planom. Podobnie jak w przypadku targowisk, także Szkolne Schronisko Młodzieżowe ma przynieść ponad 10 procent wyższy dochód niż w bieżącym roku. Jakim cudem? Poprzez podniesienie opłat za usługi noclegowe o około 8 procent. Tymczasem w grudniowej korekcie budżetu na bieżący rok zapisane jest zmniejszenie dochodów schroniska z powodu “mniejszego niż planowano wykorzystania miejsc noclegowych”. W jaki sposób prezydent chce zwiększyć to “wykorzystanie” poprzez zwiększanie cen? Podobne myślenie życzeniowe widać w planowanym zwiększeniu o ponad jedną czwartą dochodów z dywidendy od spółek, w których miasto jest udziałowcem. W tym roku dywidenda została zmniejszona w budżecie o 330 tysięcy, a prognozy gospodarcze są raczej pesymistyczne. Może oznaczać to jedynie znaczny wzrost cen usług, świadczonych przez spółki, które de facto są monopolistami.
Planowany jest także wzrost o 4,5 proc. wpływów z opłat komunikacyjnych. W tym roku miały one wynieść 7 mln, czas zweryfikował tę kwotę o pół miliona. Na przyszły rok prezydent “zakłada wzrost ilości samochodów zarejestrowanych w Bydgoszczy”. Na jakiej podstawie?
Ciekawą lekturą jest plan wydatków na przyszły rok. “W związku z trudną sytuacją gospodarczą wydatki bieżące zostały szczegółowo przeanalizowane i ograniczone do niezbędnego minimum” – będzie przekonywał radnych prezydent Rafał Bruski.
Same wynagrodzenia – mimo zapowiedzi oszczędności – wzrosną o blisko 3 proc. Zapłacimy urzędnikom (ale i nauczycielom) w sumie ponad 520 milionów złotych. Zarząd Dróg Miejskich (176 etatów) będzie nas kosztował ponad 10 milionów. 67 milionów wydamy na utrzymanie i działalność Urzędu Miasta i Rady Miasta. Promować się będziemy za 15 milionów. Same wynagrodzenia urzędników bydgoskiego ratusza to 58 milionów złotych – prezydent nie planuje ani zwiększenia zatrudnienia, ani podwyżek wynagrodzeń. 32 pracowników pomocniczych zostanie pełnoprawnymi urzędnikami.
Rada Miasta będzie nas kosztowała 1,1 mln zł. Diety i podróże służbowe pochłoną 857 tysięcy, a 18 tysięcy przeznaczymy na “wykonanie portretów honorowych obywateli miasta oraz wykonywanie hejnału na uroczystych sesjach Rady Miasta”.
Obsługa długu miasta pochłonie prawie 40 milionów złotych. Jedną czwartą więcej niż w tym roku – 35,4 mln – zapłacimy za odsetki od obligacji, kredytów i pożyczek.
Co ciekawe, pół miliona złotych ma być przeznaczone na stworzenie Kujawsko-Pomorskiego Związku Taryfowego, co jest uzasadniane… aglomeracją bydgosko-toruńską.