Schetyna jeździ po kraju i gasi ogniska pożarów. Pożar byłby dla Platformy zabójczy. Nawet Tusk na białym koniu z pożyczoną od niemieckich przyjaciół fojerszprycą (to po ichniemu sikawka), nie byłby w stanie go ugasić. Zresztą nim Tusk wróci do kraju, większość platformersów znowocześnieje do szpiku. Niektórzy będą twierdzili, że od dziecka byli nowocześni, ale dopiero Petru im to uświadomił.
Po wizycie w Bydgoszczy Schetyna oświadczył, że żadnego pożaru nie ma, a Jakuta, dając dyla, zareagowała zbyt emocjonalnie. Zapowiedział też utworzenie czteroosobowego zespołu OSP (Obywatelski Szlaban Platformy) w składzie toruńsko (Lenz, Całbecki) – bydgoskim (Olszewski, Bruski).
Wybór członków zespołu świadczy o rozleglej wiedzy Schetyny na temat tutejszych układów. Olszewski znakomicie dogaduje się z Bruskim, panowie Lenz i Całbecki też znajdują wspólny język w sprawach animozji między Bydgoszczą a Toruniem. Z całą pewnością obie pary są w stanie zbudować stabilny szlaban obywatelski między miastami, które reprezentują.
Tretyn dostanie zakaz pokazywania się w Bydgoszczy w gmachu zajmowanym dawniej przez sekretarza KW PZPR, a bydgoszczanie, którzy skończyli UMK, będą pisali w cefałkach ?absolwent jednego z uniwersytetów województwa kujawsko-pomorskiego?. Przy miasteczku uniwersyteckim na Bielanach w Toruniu znajdzie się tablica z napisem: Wybudowane dzięki wspaniałomyślności Bydgoszczy, a przy naszej Trasie Akademickiej tablica ze słowami: Marszałowi Całbeckiemu wdzięczni bydgoszczanie. Przewiduję, że nowa nazwa naszego lotniska będzie brzmiała: Toruński Port Lotniczy z tymczasową siedzibą w Bydgoszczy.
Spokój zapanował wreszcie w Radio PiK, gdzie od kilku tygodni wszystkich zajmowała tylko jedna kwestia: kiedy poleci prezes Cezary Wojtczak. Ucieszyło mnie, że nowym szefem rady nadzorczej został Andrzej Walkowiak. To czytelny znak popierania przez rząd Prawa i Sprawiedliwości firm rodzinnych. Dyrektorem programowym Radia PiK jest przecież żona Andrzeja Walkowiaka i mąż na pewno zapewni jej możliwość spokojnej pracy.
Z kolei Ewa Kurzawa-Walkowiak samym swoim istnieniem przyczyni się do zapewnienia spokojnej pracy w Urzędzie Miasta Bydgoszczy swojemu mężowi. Prezydent na wszelki wypadek nie będzie się go czepiał, żeby nie narazić się na nieprzychylną audycję.