Czasami w życiu coś nam towarzyszy od samego początku i? zupełnie nie mamy tego świadomości. Podobnie jest z bohaterem dzisiejszego odcinka.
Moja mama miała sporo zainteresowań, jak na współczesne kobiety to po prostu ogrom. Między innymi sport. W 1938 roku bodajże producent proszków ,,Ariel? ogłosił konkurs. Chodziło o zebranie iluś tam kuponów z opakowań i wysłanie ich pod podany adres, aby wziąć udział w losowaniu albumów o olimpiadzie w Berlinie w 1936. Mama kupony uzbierała i wysłała. Co się zdarzało jej potem niezmiernie rzadko, a na taką skalę już wcale, wygrała albumy pod tytułem ,,Olimpia 1936?.
,,Olimpia 1936? stała się towarzyszką mojego życia. Lubiłem jako dziecko, a i jeszcze teraz przez sentyment, przeglądać te księgi. Nie zdawałem sobie sprawy, że jest w nich i cień bydgoszczanina… niemieckiego, ale zawsze :)
Joachim Fernau urodził się w Bydgoszczy 11 września 1909 roku w rodzinie urzędniczej (możliwe, że pomieszkiwali w tzw. willach urzędniczych przy Płockiej). Po przyznaniu Bydgoszczy Polsce, rodzina Fernau nie czekała na przybycie polskiej administracji. Już w roku 1919 przenosi się do Nadrenii-Palatynatu i osiada w mieście Worms. Rok później rodzina Joachima przeprowadza się na Dolny Śląsk. Tutaj w 1929 roku w Jeleniej Górze (ówcześnie Hirschberg) bohater dzisiejszego odcinka kończy liceum klasyczne.
Od 1930 roku edukację kontynuuje na berlińskim uniwersytecie im. Fryderyka Wilhelma (obecnie Uniwersytet im. Humbolta). Studiuje filozofię oraz historię, jednak końcowych egzaminów nie składa. Zaczyna pracę w mediach. Specjalizuje się w sporcie. Pisze artykuły dla wiodących agencji, takich jak Ullstein Verlag czy Unii Telegraph.
W roku 1933 zostaje zwolniony, bo nie chciał się zapisać do NSDAP.
Przełom, który zadecydował o całym jego przyszłym życiu, przyniosła Olimpiada w Berlinie w 1936 roku. Od 21 lipca do 19 sierpnia zamieścił w ogólnoniemieckim dzienniku sportowym w sumie 30 relacji, był jednym z 6 szefów zespołów relacjonujących zmagania olimpijskie. Ministerstwo Propagandy Rzeszy zwróciło uwagę na jego barwny, emocjonalny i porywający styl relacjonowania.
W roku 1937 zakochał się w kobiecie pochodzenia żydowskiego. Pomógł jej, mimo przeciwności, wyjechać do Anglii. Odwiedził ją nawet w 1939 roku.
W roku 1939 został powołany do służby wojskowej, a odbywał ją jesienią w I Batalionie Policyjnym w Poznańskiem. Batalion prowadził akcję wysiedleńczą Polaków.
Wiosną 1940 roku, na własną prośbę, został przeniesiony do SS. Wstąpił do oddziałów ,,ogólnych? (o podziale SS patrz odcinek z 27 listopada 2016 o Brendtcie). Jako dziennikarza skierowano go do powstałego w styczniu oddziału propagandowego, zwanego później ,,SS-Standarte Kurt Eggers?. Oddział miał relacjonować działania wojenne jednostek bojowych SS (Waffen-SS) dla wewnętrznego pisma pt. ,,Czarny Korpus? (?Das Schwarze Korps?).
Bierze udział w kampanii francuskiej.
O ile kampanie roku 1940 i 1941 są zwycięskie i nie wymagają dziennikarskiej ekwilibrystyki, to w roku 1942 sytuacja się zaczyna dla Niemców komplikować. Joachim zostaje przetransportowany do okrążonych w lutym pod Demańskiem wojsk niemieckich. Razem z nimi przebija się z kotła w maju. Za swą postawę zostaje awansowany do stopnia Untersturmführera (podporucznika) SS.
2 lutego 1943 roku pod Stalingradem poddaje się VI Armia Paulusa. Rosjanie przechodzą do kontrofensywy. I wówczas nadchodzi, drugi raz od Igrzysk Olimpijskich w Berlinie, czas dla Joachima Fernaua. Staje się jednym z najbardziej poczytnych reporterów wojennych i specjalistą od… przedstawiania czarnego jako białe, czyli przegrywania jako zwyciężania. Jego artykuły wywołują duży oddźwięk i podtrzymują nadzieje na ,,ostateczne zwycięstwo?. Już nie tylko ,,Czarny Korpus? go drukuje, ale i ,,Völkischer Beobachter?, codzienna gazeta, będącą filarem propagandy III Rzeszy.
W 1943 roku Joachim wstąpił w związek małżeński z Gabriele Kerschensteiner (wnuczka jednego z ważniejszych postaci pedagogiki XX w.; jej dziadek Georg był przedstawicielem tzw. Nowego Wychowania – popierał eksperymenty pedagogiczne oraz wykorzystanie dóbr kultury w kształtowaniu osobowości).
Jego najbardziej znany artykuł powstał po lądowaniu aliantów w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Napisany zaraz po tym fakcie został upubliczniony przez niemieckie radio w Paryżu pt. ?Tajemnica ostatniej fazy wojny?. Przedrukował go ,,Völkischer Beobachter? 30 sierpnia. Fernau, który znał zapewne nowoczesne uzbrojenie, jakie miało wejść do arsenału Nieniec, snuł w nim wizję, że sytuacja ulegnie radykalnej zmianie, należy tylko jeszcze chwilę – jakieś dwa, trzy miesiące ? wytrzymać. Cały wywód był troszkę podlany sosem mistycznym. Artykuł ten był przedrukowywany i miał ogromną liczbę czytelników, na froncie wśród Niemców przechodził z rąk do rąk.
Alianci uznali go za arcydzieło propagandy. Podobnie ocenił go początkowo Goebbels, aczkolwiek potem zmienił zdanie, twierdząc, że finalnie przyniósł on jesienią 1944 roku falę rozczarowania (wspomniane 2-3 miesiące już wtedy minęły, a sytuacja się pogarszała). Niektórzy historycy powojenni wskazywali na ten artykuł, jako jeden z czynników przedłużających bezsensowną chęć oporu wśród Niemców w i tak już wówczas przegranej wojnie.
W lutym 1945 roku przebywał w szpitalu w Baden-Baden. W końcówce wojny jego jednostka znalazła się w Bawarii i tam doczekał 8 maja.
Po wojnie, początkowo w Monachium, zajmuje się jako wolny strzelec dziennikarstwem. Jest również redaktorem w Stuttgarcie.
W roku 1952 ukazuje się jego książka ,,Niemcy, Niemcy ponad wszystko?? wydana przez Gerhard Stalling w Oldenburgu. Staje się bestsellerem. Potem kariera pisarska Joachima nabiera niebywałego rozpędu. Ogółem jego książki osiągają ok. 2 mln egzemplarzy nakładu. Jest to w większości twórczość historyczna.
W połowie lat 60. XX wieku Fernau został poddany fali ostrej krytyki za zaangażowanie w czasie wojny po stronie hitlerowców. Podobno sukcesem jego książek był styl, polegający na stawianiu ówcześnie intrygujących Niemców pytań dotyczących ich przeszłości. Fernau szczególnie analizował tzw. pruskość, dochodząc do wniosku, iż kluczowe w niej było kształtowanie twardej postawy, aby niezależnie od okoliczności iść do przodu na wszystkich płaszczyznach rozwoju.
Był również pewnego rodzaju wizjonerem. Obawiał się, że Niemcy i tak zostaną w powojennej Europie hegemonem. I nie to go przerażało, co raczej myśl, że dzięki swojej postawie, wprowadzą jakiś pomysł czy ideę, która spowoduje tym razem pokojowo rozbicie Europy (ciekawie to brzmi teraz, gdy zachód naszego kontynentu jest targany ,,kryzysem emigracyjnym? spowodowanym przez Niemcy, będące? filarem Unii Europejskiej).
Kolekcjonował dzieła sztuki (co przy jego dochodach z pisarstwa nie powinno dziwić).
Zmarł we Florencji 24 listopada 1988 roku. Został pochowany w Monachium na cmentarzu Bogenhausener.