W grudniu minionego roku, kolejarze zrzeszeni w Federacji Związków Zawodowych PKP, Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ ?Solidarność? oraz Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych pisali do premiera Donalda Tuska: ?w imieniu pracowników spółek Grupy PKP zwracamy się do Pana Premiera o ustanowienie kontraktu dla kolejarzy. Na podstawie informacji z posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury w sprawie wysokości wynagrodzeń w PKP S.A. wnosimy o to, aby średnie wynagrodzenie pracowników spółek Grupy PKP wynosiło jedynie 10% wynagrodzenia Prezesa PKP, czyli 5900 zł plus wypłata premii za wykonanie zadań w wysokości 50% dochodu rocznego, a także wprowadzenie 12-miesięcznego okresu wypowiedzenia umowy o pracę.

Od premiera odpowiedzi nie otrzymali. Za to dość arogancko odniósł się do roszczeń kolejarzy minister Sławomir Nowak, który oświadczył, że kolejarze zamierzają podczas świąt sparaliżować ruch pasażerski i tym szantażują pasażerów.

Nie trzeba było oczywiście długo czekać na reakcję prowokowanych przez ministra związkowców, którzy jeszcze przed wspomnianymi świętami wystosowali do premiera Tuska kolejne pismo: …zwracamy się do Pana Premiera o wpłynięcie na Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Pana Sławomira Nowaka, aby odwołał ogłaszany przez siebie w mediach strajk na kolei w okresie świąt Bożego Narodzenia. Straszenie pasażerów paraliżem kraju nie służy poprawie wizerunku polskiej kolei. Jednocześnie informujemy Pana Premiera, że kolejowe związki zawodowe na dzień dzisiejszy nie podjęły decyzji o strajku, bo prowadzą obecnie dialog społeczny w dobrej wierze oraz przeprowadzają referendum wśród załogi, którego wyniki nie są znane.

Niezależnie od tych przepychanek trwał przewidziany prawem i mający swoje procedury spór zbiorowy. Konfederacja Kolejowych Związków Zawodowych przeprowadziła referendum strajkowe wśród kolejarzy. Kolejarze opowiedzieli się za strajkiem. W referendum wzięło udział 60% uprawnionych, ze czego prawie 100% opowiedziało się za strajkiem. Jutro zatem strajk ostrzegawczy. Potem… możliwy także strajk generalny.

Ciekawe są kulisy wybuchu strajku. Otóż okazuje się, że pracodawcy z Grupy PKP poprosili związkowców w dniu 15 stycznia o przerwę w negocjacjach. Przerwa miała trwać do 25 stycznia. Pracodawcy postanowili tymczasem wykorzystać przerwę w negocjacjach do złamania oporu związkowców i doprowadzenia do podziału między pracownikami. Związkowcy tak piszą o tym do Krzysztofa Mamińskiego, prowadzącego negocjacje w imieniu pracodawców: Od 21 stycznia 2013 roku przez pracodawców prowadzona jest prowokacja w poszczególnych Zakładach polegająca na nakłanianiu pracowników do podpisywania oświadczeń dotyczących korzystania ze świadczeń przejazdowych według zasad określonych przez pracodawców, pomimo iż są one przedmiotem sporu zbiorowego. Zaistniała sytuacja świadczy o arogancji pracodawców i lekceważeniu strony społecznej, a także nie daje żadnych szans na pozytywne rozwiązanie sporu.

Poproszony przez nas o komentarz do zaistniałej sytuacji Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych, nie krył rozgoryczenia: – Jeśli tak dalej pójdzie, to nieunikniony jest strajk generalny – powiedział Miętek. – Pracodawcy w tym sporze zbiorowym są skrajnie nieodpowiedzialni.