Grupa kreatywnych bydgoszczan postanowiła pokazać miejskim radnym gest Kozakiewicza i założyła klub, dzięki któremu uczyniła z uchwały Rady Miasta dokument śmiechu wart. Stało się tak w związku z odmową udzielenia zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Członkowie Klubu Amatorów Artystycznych Trunków będą przychodzić do kawiarni z przez siebie zakupionymi butelkami z alkoholem i degustować ich zawartość.
Od kilku tygodni informujemy czytelników o koncertach, które co piątek odbywają się w nowej kawiarni artystycznej przy ul. Św. Trójcy 15. Ich organizatorem są członkowie spółdzielni ?Światełko?, której prezesem jest znany w mieście z inicjatyw kulturalnych Grzegorz Dudziński.
Otwarta Przestrzeń – Światłownia, bo tak brzmi pełna nazwa kawiarni, wystąpiła o zezwolenie na sprzedaż alkoholu, gdyż chciała, aby uczestnicy koncertów mogli słuchając muzyki wypić piwo albo lampkę wina. Ich wniosek zaopiniowała jednak negatywnie Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Powód: w pobliżu kawiarni mieści się siedziba Monaru.
Dawno, dawno temu, bo jeszcze w stanie wojennym, powstała ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która wraz z późniejszymi nowelizacjami obowiązuje do dzisiaj. W art.12 tej ustawy czytamy: ?Rada gminy ustala, w drodze uchwały, zasady usytuowania na terenie gminy miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych.?
A Rada Miasta Bydgoszczy uchwaliła w 2003 roku, że miejsce sprzedaży napojów alkoholowych nie może być usytuowane w odległości mniejszej niż 60 m od wskazanych obiektów, m.in. kościołów, szkół oraz placówek mających w zakresie działania profilaktykę i leczenie alkoholizmu. Traf chciał, że w pobliżu kawiarni artystycznej Światłownia działa ośrodek Monaru, który zajmuje się wprawdzie głównie narkomanami, ale także problemami związanymi z alkoholem.
- Poszło zmierzyć odległość dwóch członków Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ? relacjonuje Anna Wołos, kierownik referatu zezwoleń alkoholowych w Urzędzie Miasta i dodaje, że stwierdzili oni, iż odległość wynosi 47,80 m, a obecny był przy tym pan Dudziński i nie wniósł zastrzeżeń.
- Odległość między naszą kawiarnią a siedzibą Monaru jest większa niż 60 m, ale nie mierzono jej od drzwi do drzwi, tylko zgodnie z uchwałą do granicy chronionego obiektu, czyli zewnętrznego muru budynku ? oświadczył Grzegorz Dudziński.
Uznając obowiązujące prawo miejskie za absurdalne, grupa bydgoszczan zawiązała Klub Amatorów Artystycznych Trunków. Punkt pierwszy jego regulaminu mówi: ?Klub Amatorów Artystycznych Trunków, zwany dalej KAAT, powstaje w odruchu obywatelskiego protestu przeciwko czysto arytmetycznym, nie przystającym do rzeczywistości i sprzecznym z Ustawą o wychowaniu w trzeźwości przepisom, regulującym sprzedaż alkoholu w Bydgoszczy. Członkowie KAAT mają nadzieję, że bydgoscy radni ograniczą biurokrację i wszechwładzę paragrafów w tym względzie. Członkowie KAAT deklarują swoją pomoc przy pracach nad poprawkami w odpowiednich uchwałach bydgoskiej Rady Miejskiej.?
- Bardzo różnie to wygląda w poszczególnych gminach ? mówi Anna Wołos, zapytana przez nas, czy wszędzie ustalono, że miejsca sprzedaży alkoholu muszą się znaleźć w odległości co najmniej 60 od obiektów chronionych. ? Wszystko zależy od radnych. W niektórych miejscowościach obowiązuje odległość 90 m, ale znam też takie, w których uchwała rady gminy mówi o 15 i 7 metrach.
Jak się dowiedzieliśmy, Światłownia nie jest jedynym podmiotem, któremu odmówiono prawa do sprzedawania alkoholu. Koncesji nie otrzymał także kupiec, którego sklep znajdował się w odległości 59 m 80 cm od chronionego obiektu.
“Celem i podstawowym działaniem KAAT jest propagowanie degustacji napojów niskoprocentowych, spożywanych w sposób kulturalny i zgodny z zasadami współżycia społecznego. Działalność KAAT wspiera w ten sposób sens Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i stanowi alternatywę wobec negatywnych wzorców spożywania alkoholu w naszym kraju” – głosi punkt 2 regulaminu.