- Kiedy rozmawialiśmy przez telefon, mówił, że jest z Wydziału Promocji, a po przyjściu, że współpracuje z Wydziałem Promocji – opowiada szef bydgoskiej firmy, który m.in. z tych względów zdecydował się na wykupienie reklamy w kalendarzu Bydgoszcz 2016. Ale były też inne powody, jak np. relatywnie wysoki nakład i niewygórowana cena. Reklama o wielkości jednego modułu (9×5 cm) kosztowała 350 zł netto. Jednostronicowy kalendarz formatu B2 miał być wydrukowany w nakładzie 10 tys. egzemplarzy.

- Bogdan Kończal, bo tak się przedstawił, obiecywał, że kalendarz będzie rozprowadzany podczas wszystkich imprez organizowanych przez miasto – relacjonuje nasz rozmówca. Do redakcji zgłosił się, podejrzewając, że ma do czynienia z naciąganiem. Po wyjściu pana Kończala z lokalu gastronomicznego, który prowadzi, ustalił, że w ratuszu nikt nie słyszał o kalendarzu Bydgoszcz 2016.

Ponieważ umowa podpisana z Bogdanem Kończalem gwarantowała zleceniodawcy prawo odstąpienia od niej w ciągu dwóch dni od zawarcia, wysłał na wskazany adres następujący mail: ?Rozmawiałem z Wydziałem Promocji UM – nie potrafili Pana skojarzyć. Poprosiłbym o niezwłoczne pokazanie listu intencyjnego od prezydenta Bydgoszczy, którym to dokumentem powinien się Pan posługiwać współpracując z Wydziałem Promocji. Wspomniany dokument chciałbym zobaczyć jeszcze dzisiaj, w przeciwnym razie zerwiemy umowę.? Nie było odpowiedzi.

Z wizytówki z herbem Bydgoszczy, którą pozostawił Bogdan Kończal, wynikało, że jest prezesem Agencji Na Rzecz Współpracy i Integracji z Unią Europejską z siedzibą w Kołaczkowie. Zadzwoniliśmy pod widniejący na wizytówce numer telefonu. Męski głos powiadomił nas, że pan Kończal jest chwilowo nieosiągalny, ale oddzwoni na numer, który się wyświetlił.

Rzeczywiście, następnego dnia zadzwonił. Zachęcał do wykupienia dwumodułowej reklamy, bo kosztuje tylko 500 zł netto, a kalendarze będą dostępne na stacjach Orlenu i w Auchan. Zapytany o doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach, powiedział, że przygotowywał już różne materiały dla Urzędu Miasta, m.in. mapę Bydgoszczy.

- Nie współpracujemy z takim podmiotem. Jednocześnie Biuro Promocji i Współpracy z Zagranicą podejmie działania w celu wyjaśnienia, dlaczego powołują się na Urząd i posługują się herbem miasta bez zgody – poinformowało nas ratuszowe Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej w odpowiedzi na pytanie, czy współpracuje z Agencją Na Rzecz Współpracy i Integracji z Unią Europejską.

Czy mamy do czynienia z oszustwem? Bydgoszczanin, który zgłosił się do naszej redakcji, nie stracił ani złotówki. Z umowy wynika, że płatność obowiązuje ?w momencie wydruku kalendarza?. A on odstąpił od umowy w wyznaczonym terminie.

Prawnicy, których poprosiliśmy o opinię, twierdzą zgodnie, że nie można mówić w tym przypadku o oszustwie w rozumieniu prawa karnego. – Dla bytu przestępstwa oszustwa, rozporządzenie mieniem (zapłata) musi być obiektywnie niekorzystne, a więc prowadzić do szkody w majątku rozporządzającego ? wyjaśnia mecenas Marcin Taczalski.

Jednak warto się przyjrzeć działalności Agencji Na Rzecz Współpracy i Integracji z Unią Europejską. Nasz rozmówca nie ograniczył się do maila, ale powiadomił również listownie o odstąpieniu od umowy. Kilka dni po wysłaniu listu na adres figurujący na umowie do jego lokalu gastronomicznego zadzwonił mieszkaniec Kołaczkowo. Dziwił się, dlaczego do jego domu nadeszła korespondencja do jakiegoś pana Kończala.