Radni Prawa i Sprawiedliwości Grażyna Szabelska i Krystian Frelichowski razem z poszkodowaną przy ul. Babia Wieś 8 rodziną żądają od miasta pomocy i niezależnej ekspertyzy geologicznej w związku z realizowaną nad Brdą budową wielorodzinnego budynku "Nordic Astrum".

- Około miesiąc temu nastąpiło tutaj gwałtowne rozstąpienie budynku, gwałtowne rozszerzenie się ulicy i osunięcie się skarpy. Również instalacja gazowa została rozszczelniona, nastąpiło zagrożenie wybuchem i ulica została zamknięta. Nastąpiło też wyprowadzenie mieszkańców z budynku - opisywała dość dramatyczną sytuację przy ul. Babia Wieś 8 radna Grażyna Szabelska. Do budowlanej katastrofy doszło po rozpoczęciu nad brzegiem Brdy budowy piętnastopiętrowego budynku „Nordic Astrum” przez firmę Nordic Development. Grażyna Szabelska wskazała winnego zaistniałej sytuacji. - Miasto nieodpowiedzialnie umożliwiło rozpoczęcie tejże budowy, znajdującej się w tle. Świadczy to o niewłaściwym przygotowaniu przez miasto terenu, na którym rozpoczęto tak wielką budowę. Nie zostały rzetelnie zrobione geologiczne badania - mówiła Szabelska i dodała, że po ujawnieniu katastrofy budowlanej miasto zostawiło mieszkańców samych sobie, nie informując, co będzie dalej się działo.

Aktualnie budowa została przez nadzór budowlany wstrzymana.

- Miasto zawodzi, gdy mieszkańcy potrzebują mieszkań zastępczych. Babia Wieś to teren zabytkowy. Co będzie, gdy kolejne budynki będą pękać? - pytała Szabelska i dodała, że dopiero na interwencję policji w związku z zagrożeniem życia ludzi budowa została wstrzymana. Radna PiS wskazała, że wywiezione zostały setki ton ziemi, ale tak do końca nie wiadomo, co wywołało budowlaną katastrofę domu przy ul. Babia Wieś 8: czy wywieziona ziemia, czy może obciążenia, które wywołane zostały przejazdem ciężkiego sprzętu po nieprzygotowanej do tego drodze.

- Droga została zdewastowana. To zabytkowa część miasta. Od ponad 100 lat mieszkańcy Babiej Wsi mieszkają w tej urokliwej części miasta, co prawda, zaniedbanej, ale urokliwej. Mieli nadzieję na renowację tej części miasta, a zamiast renowacji doczekali się dewastacji - mówiła Szabelska. Radna PiS przedstawiła również swoje oczekiwania: wybudowanie drogi, która umożliwi przejazd ("na koszt dewelopera"), rozszerzenie niezależnych, a nie na wniosek zainteresowanego inwestora,  badań geologicznych na cały zabytkowy obszar, przeprowadzenie ewakuacji mieszkańców w godziwe warunki.

- Te tereny miały być przeznaczone na tereny zielone. Rzeka i zieleń to są nasze dobra, a nie partykularne interesy dewelopera. Rzeka to symbol naszego miasta i tu powinniśmy, wokół rzeki, budować przestrzeń dla rekreacji - mówiła radna Szabelska zawiedziona decyzją miasta dotyczącą wysokiej zabudowy tuż przy brzegu rzeki.

Grażyna Szabelska postawiła też znak zapytania przy twierdzeniu, że przejazd tramwajem przy skarpie jest teraz bezpieczny, skoro nie przeprowadzono żadnych badań.

Radny Krystian Frelichowski zauważył, że mieszkańców przy Babiej Wsi 8 potraktowano tak samo jak wykwaterowanych przy ul. 3 Maja. - Są pustostany, przy ul. Paderewskiego, w wykwaterowanym Savoyu. Dlaczego te mieszkania stoją puste? - pytał Frelichowski i skomentował to tak, że "prezydent nie dba o mieszkańców".

Podczas konferencji prasowej głos zabrali też państwo Rozpłochowscy, którzy są właścicielami domu przy Babiej Wsi 8. - Interweniowaliśmy zaraz po rozpoczęciu budowy. Były takie wstrząsy, że wszystko z półek spadło. Niestety, nasze głosy zostały zignorowane. Dopiero jak ulica pękła, zrobił się alarm. Alarm zrobił się na dzień, dwa. I cisza. Nie mamy żadnej informacji co dalej. Zostaliśmy na własną odpowiedzialność. Zostanę tu, póki mi się wszystko nie zawali. Oczekuję, ze miasto pomoże odbudować ten dom. Miasto zawiniło, bo zezwoliło na budowę. Oczekuję, że miasto zwróci mi straty, bo ja żyłem z tego, że wynajmuję dwa mieszkania. Nie wyżyję z renty za 1100 złotych. A musiałem już odbudować ogrzewanie, zakupić sprzęt elektryczny, bo gaz został odcięty. Miasto nie zapytało mnie, czy ja czegokolwiek oczekuję - mówił rozżalony Rozpłochowski, dodając, że dwie rodziny, które zostały przekwaterowane do miejskiego schroniska też poniosły finansowe straty.