Przed komendą czekała na nich grupka przedstawicieli środowisk Klubu Gazety Polskiej i “Solidarnych 2010”. – Policjanci mają zostać przeszkoleni, to dobrze. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń, wykroczenie popełnia ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Zakwalifikowanie półgodzinnej ekspozycji wizerunku Jana Pawła II, w rocznicę beatyfikacji, przy alei jego imienia, skończyło się upokarzającą rewizją osobistą i kilkugodzinnym przesłuchaniem pięciu osób. Jeśli coś było społecznie szkodliwe, to zachowanie policjantów, a nie kibiców – mówił Maciej Różycki ze stowarzyszenia “Solidarni 2010”. – Naszym celem nie jest walka z policją, tylko walka o wolność słowa – dodawał Krystian Frelichowski z Bydgoskiego Klubu Gazety Polskiej.

Wychodzącego z komisariatu Jerzego Mickusia powitały brawa. – Sytuacja jest kuriozalna. Nie dostałem żadnej propozycji mandatu, pouczenia ani przeprosin. Okazało się, że żadnego postępowania nie było – mówił przedstawiciel kibiców Zawiszy Bydgoszcz. – Środowisko kibiców nie było inspirowane politycznie, to była zupełnie spontaniczna akcja – wyjaśniał Mickuś.

Przedstawiciel kibiców nie zostawił suchej nitki na policjantach interweniujących 1 maja. – Dyżurnego komisariatu poniosło. Przyjechały po nas dwa radiowozy, zabrano nam komórki, wnikliwie je sprawdzono włącznie z analizą numerów telefonów itp. Cztery osoby spędziły na komisariacie cztery godziny, mnie trzymano pół godziny dłużej. Ktoś poczuł się jakimś wielkim szeryfem. Złożyliśmy zażalenie do sądu, skargę do komendanta wojewódzkiego i doniesienie do prokuratury. Jeśli nie było żadnego postępowania, nie zostałem pouczony, czyli nie popełniliśmy żadnego wykroczenia, to dlaczego zostaliśmy potraktowani jak przestępcy? – pytał Jerzy Mickuś.