Sprawa jest nietypowa. Wierzyciele oskarżyli Jacka Szczutkowskiego, prezesa spółki Belma-Narzędzia, że naraził ich na straty, gdyż za późno zgłosił wniosek o jej upadłość. Powinien to bowiem uczynić po stwierdzeniu niewypłacalności spółki, czyli zaraz po objęciu stanowiska prezesa w czerwcu 2010 roku, a dopełnił tego obowiązku dopiero w październiku. W tym czasie wierzytelność firmy Modem wobec Belmy-Narzędzia przekroczyła 200 tys. zł, Bydgoskiej Hurtowni Narzędzi ?Visła? ? 70 tys. zł, a firmy Konek PSN ? 100 tys. zł.

Zgodnie z art. 586 kodeksu spółek handlowych, za popełnienie przestępstwa polegającego na niezłożeniu wniosku o upadłość spółki członek zarządu może zostać skazany na karę grzywny, karę ograniczenia wolności albo na karę pozbawienia wolności do roku. Nie są to jednak jedyne sankcje, jakie grożą osobie dopuszczającej się tego przestępstwa. Art. 171 prawa upadłościowego i naprawczego stanowi, że osoba, która nie dopełni obowiązku zgłoszenia upadłości, odpowiada za szkodę wyrządzoną przez to wierzycielom.

W styczniu 2011 roku Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe wszczęła śledztwo w tej sprawie i zleciła wykonanie opinii finansowo-księgowej biegłemu sądowemu z zakresu rachunkowości. Wniosek końcowy biegłego brzmiał: ?Podstawa do ogłoszenia upadłości spółki Belma-Narzędzia zaistniała 5 grudnia 2009 roku. W marcu 2010 roku nastąpiło przekroczenie wysokości zobowiązań nad majątkiem spółki, a tym samym wystąpiła następna przesłanka ogłoszenia upadłości.?

Opinia biegłego potwierdziła wobec tego zasadność zarzutu, że prezes Szczutkowski nie złożył wniosku o upadłość spółki, chociaż powinien to uczynić. Prokuratura jednak zachowała się dziwacznie. Postanowiła śledztwo umorzyć, wobec braku znamion czynu zabronionego. Ale znalazła winnego. Postawiła poprzedniemu prezesowi zarzut niezłożenia wniosku o upadłość.

Zgoda. Adam R. sprawował funkcję prezesa spółki Belma-Narzędzia, kiedy zaistniała, zdaniem biegłego, podstawa do zawnioskowania o ogłoszenie upadłości. Zaproponował wprawdzie program naprawczy, jednak rada nadzorcza wolała zmienić prezesa. Jego następca, Jacek Szczutkowski, objął firmę , która była niewypłacalna, więc powinien, zgodnie z przepisami, złożyć wniosek o upadłość. Jeden był prezesem do 7 czerwca 2010 roku, drugi od 8 czerwca 2010. Przez ten jeden dzień sytuacja spółki nie uległa drakońskiej zmianie. Obydwaj panowie zatem dopuścili się przestępstwa z art. 586 k.s.h., tymczasem zdaniem prokuratury jeden jest winien, a drugi czysty jak łza.

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Hodowca bydła widzi, że zwierzęta ledwo trzymają się na nogach, oddychają z trudem, ale nie wzywa weterynarza. Daje krowom ziółka, liczy, że postoją w cieniu i im przejdzie. Musi pozostawić jednak stado, bo właściciel fermy znajduje nowego zarządcę. Jego następca nie dość, że nie daje krowom pić, to pozostawia zwierzęta na cały dzień na słońcu. No i kto jest winien, że bydło w końcu padło? Oczywiste, że i pierwszy, i drugi hodowca. Gdyby jednak sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe, okazałoby się, że tylko pierwszy.

Podczas poprzedniej rozprawy oskarżony zakwestionował część opinii biegłego i sędzia nakazał sporządzenie nowej, zgodnej z jego instrukcjami. Biegły tłumaczył się sądowi, że jego nieporadność wynika z tego, że po raz pierwszy w życiu sporządzał taką opinię. Dzisiaj przyniósł nową. Na wniosek obrony sędzia odroczył rozprawę, by dać czas na zapoznanie się z nią oskarżonemu. Do sprawy wrócimy.