Kilkanaście osób, głównie kobiet, wzięło dzisiaj udział na Starym Rynku w V edycji ogólnoświatowego protestu pod nazwą One Billion Rising (Nazywam się Miliard).
Kilkanaście osób, głównie kobiet, przybyło dzisiaj na Stary Rynek, by przyłączyć się do ogólnoświatowego protestu przeciw przemocy wobec kobiet i zwrócić uwagę opinii publicznej na ich dramat. - Ta przemoc niejedno ma imię i przybiera różne postaci, począwszy od przemocy fizycznej, psychicznej, emocjonalnej, ekonomicznej, a także tej o najbardziej drastycznym wymiarze przemocy, czyli przemocy seksualnej, w tym seksualnej w związkach - mówiła do zgromadzonych Magdalena Marcinkowska, koordynatorka akcji One Billion Rising w Bydgoszczy.
Wspierający zagrożone przemocą kobiety Piotr Malich z Inicjatywy Polskiej wskazywał na niebezpieczeństwa, jakie niesie cyberprzestrzeń. - Przemoc w cyberprzestrzeni przekłada się na świat realny - przestrzegał Malich i dodał, że sprzyja temu brak edukacji i brak świadomości społeczeństwa.
Protestujące na Starym Rynku ostrzegały, wzorem inicjatorki ogólnoświatowej kampanii społecznej przeciw przemocy wobec kobiet, Eve Ensler z USA, że "żyjemy na planecie, na której w ciągu swojego życia około miliarda kobiet padnie lub padło ofiarą gwałtu". Stąd tytuł corocznej walentynkowej akcji, którą podejmują ruchy lewicowe i feministyczne na całym świecie - One Billion Rising (Nazywam się Miliard). Hasła "walki z przemocą wobec kobiet", zdaniem protestujących, winny stać się priorytetowym elementem programów partii i kandydatów na radnych w najbliższych wyborach samorządowych, bo przemoc jest wszędzie, "u naszych sąsiadów, przyjaciół i znajomych, na naszej ulicy, podwórku, domu".
Akcja przebiegająca w tym roku pod hasłem "Lokalnie i solidarnie przeciwko przemocy wobec kobiet", zakończyła się tradycyjnym tańcem. - Taniec to jest coś takiego, co w każdej kulturze, daje powera, daje nam poczucie siły - wyjaśniła znaczenie ostatniego akcentu akcji na Starym Rynku, Magdalena Marcinkowska.