Około 50 członków i zwolenników Komitetu Obrony Demokracji i Steru na Demokrację wzięło dzisiaj udział w wiecu patriotycznym "Wolta!".
Kilkudziesięciu członków i zwolenników Komitetu Obrony Demokracji i Steru na Demokrację wzięło dzisiaj udział w wiecu patriotycznym "Wolta!". Impreza pomyślana była jako wyśmiewająca i wyszydzająca rządy Prawa i Sprawiedliwości. Organizatorzy dołożyli wielu starań, by "manifestacja" była odpowiednio przygotowana pod względem scenografii. Przy pomniku pojawiły się kukły Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Ustawiono telewizor "Pinokio", nadający program "TKM Info", a u dołu obrazu pojawiały się propagandowe napisy. Duże tablice informacyjne, wzorowane na gablotach z socjalistycznych zakładów pracy, zawierały drwinę z haseł obozu rządzącego: "Oni zdradzili Polskę", "Homolewactwu mówimy won", "Wprowadzić obowiązkowe badania na obecność geny zdrady!", "Stop islamizacji Polski", "Młodzi Polacy mówią stanowcze NIE francuskiej miłości!", "Polska ma tylko jedną - NARODOWĄ - płeć", "Polska zbawcą Europy!" i tym podobne. Wielu działaczy KOD-u manifestowało samokrytykę, paradując z naklejonymi na ubraniach napisami: "Krytykowałem Kota Prezesa", "Szydziłem z Prezesa", "Jestem obarczony genem zdrady". Punkt zaopatrzenia patriotycznego oferował wianki patriotyczne, bony odszkodowawcze od rządu niemieckiego i szwedzkiego. Można było zapisać się na pielgrzymkę patriotyczną lub na czyn społeczny. Był też kącik nawróconych wyznawców "dobrej zmiany".
Przed wiecem na facebookowym koncie sympatycy "Steru na Demokrację" zamieścili dość proroczy wpis: "My będziemy, ciekawe kto z Was nas odwiedzi?". Na wiecu pojawili się jedynie organizatorzy, występujący i ich sympatycy - łącznie około 50-60 osób.
Niezrażeni brakiem publiczności organizatorzy wezwali zebranych do wysiłku we wspieraniu przewodniej partii. Andrzej Bobkowski, lider bydgoskiego KOD-u, po złożonej samokrytyce wezwał m.in. do wiernej służby na rzecz przywódcy, zwalczania lewactwa i przeciwstawiania się moralnej zgniliźnie i religijnemu nihilizmowi. Spotkało się to z nieśmiałym skandowaniem: "Niech żyje dobra zmiana, chwała jej maszynistom" i "Jarosław, Jarosław".
Potem przemawiali zaproszeni na patriotyczny wiec konsulowie honorowi - sprzymierzeńcy "dobrej zmiany". Konsul Republiki San Escobar, przypominający wyglądem znanego satyryka Antoniego Szpaka, wyrażał zachwyt nad rządami "dojnej zmiany", który zakończył piosenką "Szydło da, będzie słońce..." stylizowaną na "Zawsze niech będzie słońce". Konsul węgierski dał świadectwo wielkości Jarosława Kaczyńskiego, a konsul białoruski wyraził zachwyt dla realizowanej wizji prawdziwej demokracji - "demokracji prostego człowieka", a nie demokracji liberalnej, która nie myśli o "prostym ludzie".
Konsul Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej najpierw zaginął, a jak się odnalazł, krótkie militarystyczne przemówienie zakończył salwą confetti.
W międzyczasie uczestnicy próbowali wznieść mur odgradzający Polskę od Europy. Andrzej Bobkowski zapowiedział jednak, że próba ta zakończy się niepowodzeniem. I tak jak budowa muru z kartoników postępowała niemrawo, z impetem została rozwalona. - Nie ma muru między Polską a Europą. Polska w Europie! - tym przesłaniem Andrzej Bobkowski zakończył satyryczny wiec patriotyczny "Wolta!".