Prezes spółki Myslęcińska Kolej Parkowa, Krzysztof Paczkowski potwierdza, że w spółce działa już likwidator. Został on wprowadzony decyzją uchwały udziałowców spółki.

Krzysztof Paczkowski twierdzi, że likwidacja została spowodowana brakiem zainteresowania ratowaniem spółki ze strony władz miasta.

– Może ktoś się znajdzie, kto będzie chciał ratować myślęcińską kolejkę ? mówi prezes Paczkowski. – Na razie nie ma chętnych. Zgłosił się natomiast pan dysponujący lokomotywą WSG40, dokładnie taką jaka jest nam potrzebna, ale zażądał za nią 130 tys. zł, co dla spółki jest ceną zaporową.

Pozostali udziałowcy spółki, Kolejowe Zakłady Usługowe oraz Związek Maszynistów Polskich też nie są zainteresowani ratowaniem spółki i przywróceniem działania kolejki w myślęcińskim parku.

Udziałowcy zaproponowali miastu przejęcie udziałów w spółce za 70 tys. zł i przyjęcie odpowiedzialności za ratowanie kolejki.

– Nie ma jeszcze decyzji władz miasta w tej sprawie ? wyjaśnia rzecznik prasowy prezydenta Rafała Bruskiego, Piotr Kurek. – Nie wykluczamy w tej chwili żadnego z rozwiązań. Decyzję w sprawie myślęcińskiej kolejki prezydent podejmie w najbliższym czasie.