“Ponad miesiąc temu zwróciliśmy się do Pani Dyrektor z pytaniem i równocześnie prośbą. Jak zapewne Pani pamięta, odpowiedzieliśmy na Pani publicznie wyrażoną zachętę i zgłosiliśmy wolę wykorzystania pomieszczeń utrzymywanych z pieniędzy bydgoskich podatników, a będących w gestii podległej Pani Dyrektor miejskiej instytucji. Pismo w tej sprawie złożyliśmy 2 stycznia. Już po tygodniu – 10 stycznia – była Pani Dyrektor łaskawa wlać w nasze serca optymizm mówiąc w jednym z portali tak: “Pisemna odpowiedź dla organizacji jest już przygotowana. Z największą radością udostępnię pomieszczenia należące do MOK-u dla działań kulturalnych KoLibra, wbrew temu, co jego członkowie sugerują na swoim portalu.” Ponieważ w kolejnych tygodniach nie otrzymaliśmy tej przygotowanej rzekomo odpowiedzi, uważnie śledziliśmy portal, który zamieścił Pani wypowiedź. Nie znaleźliśmy jednak żadnego sprostowania, wobec czego nie utraciliśmy wiary w rzetelność dziennikarską. Tracimy jednak wiarę w Pani prawdomówność” – czytamy w piśmie skierowanym do dyrektor Marzeny Matowskiej przez bydgoski KoLiber.
- Jeśli odpowiedź na nasze pismo jest już gotowa od miesiąca, to dlaczego jej nie otrzymaliśmy? Czy nasze pismo zawierało jakieś szczególnie skomplikowane zagadnienia, że nie mogło być rozpatrzone zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego “bez zbędnej zwłoki”? – pyta w imieniu KoLibra sekretarz oddziału bydgoskiego Marta Nowicka.
Za kilka dni MOK, przemianowany na MCK, otwiera już działalność w nowej lokalizacji, przy ul. Marcinkowskiego. Dotychczas zajmowane pomieszczenia przy ul. Batorego dyrektor Marzena Matowska planowała przeznaczyć dla organizacji takich, jak właśnie KoLiber. Młodzi działacze zaproponowali na trzech stronach imprezy, jakie chcieliby organizować w pomieszczeniach MOK i Cafe Pianola. Znalazły się tam m.in. projekcje filmów, imprezy organizowane wspólnie z Instytutem Globalizacji, Instytutem Misesa i Polish-American Foundation for Economic Research and Education (PAFERE), spotkania z honorowymi członkami stowarzyszenia i zaprzyjaźnionymi publicystami, m.in. Stanisławem Michalkiewiczem, Janem Pospieszalskim, Rafałem Ziemkiewiczem. Chcieli także rozmawiać o aborcji podczas Narodowego Dnia Życia i zorganizować koncert Martina Lechowicza z KonteStacji.