Szpital im. dr. Jurasza od lat boryka się z problemami finansowymi. Dostawcy domagają się spłaty milionowych zaległości. Komornicy zajmują konta. Okazuje się, że nie przeszkadza to senatowi UMK w zaakceptowaniu nagród dla kierownictwa szpitala.

Wnioskodawcą przyznania nagród kierownictwu szpitala był przedstawiciel Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Radzie Społecznej Szpitala dr Jerzy Boehlke. Wyjaśnił nam, że władze szpitala wprowadziły radykalny plan oszczędnościowy i zmniejszyły koszty o ponad 10 mln. zł. – Wnioskowałem osobiście o przyznanie tej nagrody – mówi Jerzy Boehlke. – Nie wiem jakiej jest wielkości, ale uważam, że władze szpitala w pełni na nią zasłużyły.
Dr Jerzy Boehlke wyjaśnia również, że przyznane nagrody są formą obejścia tak zwanej ustawy kominowej ograniczającej wynagrodzenia dyrekcji szpitala. – U nas nie ma odpowiednich menedżerów – twierdzi dr Jerzy Bohlke. – Musimy wiec nagradzać tych najlepszych.

Bardzo powściągliwy w ocenie sytuacji jest przewodniczący szpitalnego NSZZ “Solidarność”, Eugeniusz Rutkowski – Mamy teraz na głowie negocjowanie układu zbiorowego. Te sprawy są u nas owiane tajemnicą. Nic nie wiem o nagrodach dla dyrekcji.

Przewodniczący związku zawodowego pracowników szpitala Zbigniew Gębicki wyjaśnia: – Wydaje mi się, że dyrektor dobrze pracuje. Zapewniał nas, że nie brał żadnych nagród. Wierzymy mu.

Kuriozalne odpowiedzi otrzymaliśmy na nasze pytania o nagrody dla członków kierownictwa szpitala od Marty Laski, rzecznika prasowego Szpitala im. dr. Jurasza. Dowiedzieliśmy się, że owszem, nagrody zostały przyznane i że odbyło się to zgodnie z regulaminem i prawem pracy.

Dopytywaliśmy dalej o wielkość nagród. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Laska pouczyła nas natomiast, że “szpital doskonale zdaje sobie sprawę z potrzeby społecznej kontroli. W naszym przypadku sprawuje ją Rada Społeczna Szpitala. Media zatem nie muszą obawiać się braku nadzoru nad finansami szpitala.”

Rzeczniczka szpitala postanowiła najwyraźniej ignorować ustawę o dostępie do informacji publicznej. Pytaliśmy dalej. Kanclerz Collegium Medicum, dr Paweł Modrzyński, członek Rady Społecznej Szpitala, nie chciał wypowiadać się na temat nagród. Tak widocznie interpretuje swoją misję rzecznika racji społecznych w szpitalu.

W Radzie Społecznej Szpitala zasiada także Michał Kowalski przedstawiciel wojewody kujawsko-pomorskiego. Okazało się jednak, że rzecznik wojewody Bartosz Michałek uniemożliwił nam kontakt z przedstawicielem wojewody w Radzie Społecznej. – Mam prywatną komórkę pana Kowalskiego – poinformował bydgoszcz24 Bartosz Michałek. – Nie mogę jej jednak udostępniać. Nie przekonały rzecznika wojewody nasze argumenty o tym, że Michał Kowalski powinien udzielać informacji o swojej pracy.

Szczątkowej informacji udzieliła nam natomiast przewodnicząca Rady Społecznej Szpitala, profesor Małgorzata Tafil-Klawe. Przyznała, że rzeczywiście nagrody przyznano kierownictwu szpitala. – To jest pierwsza nagroda od sześciu lat – powiedziała profesor Tafil-Klawe. – Jej wysokość to trzykrotność wynagrodzenia.
Profesor Tafil-Klawe uzupełniła swoją wypowiedź o stwierdzenia: – Wynagrodzenia dyrekcji są bardzo niskie. Nie chciałby pan zarządzać takim dużym szpitalem za takie pieniądze.

Zdecydowaną opinię wygłosiła natomiast posłanka Teresa Piotrowska zasiadająca w Radzie Społecznej Szpitala: – Nie mam informacji o wielkości nagród przyznanych w Szpitalu Jurasza. Uważam jednak, że przy tym zadłużeniu szpitala, wszelkie nagrody to skandal. Prawie 80% kosztów szpitala stanowią wynagrodzenia. To nie do przyjęcia. Poza tym szpital obowiązany jest udzielić wam informacji o wysokości nagród.

Szpital Uniwersytecki im. dr. Antoniego Jurasza jest samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej, którego organem założycielskim jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Opinia publiczna wiedzę o szpitalu nabyć może ze strony internetowej szpitala. Strona, również w biuletynie informacji publicznej nie zawiera żadnych informacji o finansach tej publicznej placówki. My tylko chcieliśmy dowiedzieć się o nagrodach dla kierownictwa. W naszym systemie publicznej ochrony zdrowia są to jednak dane ciągle wstydliwe lub o których nie wypada mówić. A te wszystkie rady społeczne, dajmy im spokój, w końcu są wakacje.