Ogólnopolskie media doniosły, iż władze Żor – miasta na prawach powiatu – postanowiły w drugim półroczu wprowadzić bezpłatną komunikację miejską, tłumacząc to względami społecznymi i ekologicznymi. Z analiz żorskiego magistratu wynika, że liczba pasażerów miejskich autobusów systematycznie spada, a ceny biletów – mimo wysokich podwyżek – nie pokrywają dużej części kosztów i trzeba coraz więcej do transportu miejskiego dokładać pieniędzy z kasy miasta.
Podobnie dzieje się w Bydgoszczy. – Dochody ze sprzedaży biletów nie pokrywają wydatków związanych z funkcjonowaniem komunikacji. Miasto dopłaca do niej ponad 94,5 mln zł rocznie – poinformował w zeszłym roku ?Strefę Biznesu? rzecznik prezydenta, Piotr Kurek.
Platforma Obywatelska miała pomysł na to, jak zmniejszyć deficyt MZK. Należało pozbawić przywileju jeżdżenia za darmo osoby, które nie ukończyły 70 roku życia. Jak wiadomo, ludzi starszych w Polsce, więc i w Bydgoszczy, stale przybywa. Dzięki wspaniałomyślności SLD można w naszym mieście podróżować bezpłatnie tramwajami i autobusami miejskimi już po skończeniu 65 lat.
Tego pomysłu nie dało się przeforsować. Bydgoszczą rządzi przecież koalicja PO ? SLD. Natomiast podwyżki cen biletów nie na wiele się zdają, bo w ich następstwie coraz mniej osób korzysta z tej drogiej usługi albo jeździ na gapę.
Prezydent Rafał Bruski, nie wiedząc, co w związku z tą sytuacją można począć, zorganizował w listopadzie minionego roku debatę. W sali sesyjnej pojawili się radni, urzędnicy, eksperci, naukowcy, przedstawiciele firm przewozowych, a nawet studenci.
Uczestnicy debaty z pewnością zapamiętali wystąpienie dr. Jacka Chmielewskiego z UTP. Młody naukowiec, współautor studium transportowego dla Bydgoszczy, podał przykład Tallina, którego mieszkańcy, wskutek decyzji lokalnych władz, od początku 2013 roku korzystają z miejskiej komunikacji nieodpłatnie. Dało się zauważyć, że to rozwiązanie zachwyciło wówczas wiceprezydenta Łukasza Niedźwieckiego. Informacja o wprowadzeniu bezpłatnych przejazdów w Żorach padła więc na przygotowany grunt.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Bruskiego ma rodzinę na Śląsku i tam spędzi święta. Dzisiaj ma dojść do krótkiego spotkania z prezydentem Żor, podczas którego zostaną omówione warunki współpracy. Chodzi o to, aby przed końcem roku poznać wszelkie następstwa rozwiązania przyjętego w Żorach.
Włodarze Bydgoszczy chcą przede wszystkim otrzymać odpowiedź na pytanie: Czy darmowa komunikacja miejska powoduje, że mieszkańcy masowo decydują się na pozostawienie prywatnych samochodów w garażach? Jeśli by tak miało być, to kierująca Bydgoszczą koalicja zdecyduje się na wprowadzenie od nowego roku bezpłatnego transportu miejskiego.
Znacząco mniejsza liczba samochodów na ulicach to zniknięcie korków w godzinach szczytu, a zatem mniej powodów do wściekłości na miejskich decydentów. Mniejsza emisja spalin to czystsze powietrze i zdrowsze życie. Darmowe przejazdy to więcej pieniędzy w portfelach bydgoszczan i większe zadowolenie z rządów ekipy Rafała Bruskiego.
Zapewne pojawi się opinia, że to kiełbasa wyborcza. W przyszłym roku odbędą się przecież wybory samorządowe.
Może darmowe bilety mają być przykrywką dla zaniedbań, wpadek, niedotrzymanych obietnic?