Dopiero po wejściu do środka widać, że faktycznie można było w tym miejscu budować statki, barki czy żurawie. Niestety, budynek, w którym mieściła się przed laty hala produkcyjna fabryki Lloyda, niszczał i niszczał, aż znalazł się w fatalnym stanie technicznym. Nie przeraziło to jednak firmy Les Higiena, która zrujnowany budynek zakupiła i zamierza stopniowo doprowadzić go do stanu świetności. W 2018 roku dawna fabryka Lloyda ma wyglądać tak samo, jak pod koniec XIX stulecia.
- Konstrukcja drewniana została wymieniona, został wymieniony całkowicie dach, ponieważ już nie spełniał żadnych kryteriów, się nie nadawał do remontu, zostały wyremontowane w dużej części mury – wylicza Łukasz Gliński. Właściciel firmy Les Higiena zdaje sobie jednak sprawę, że ?dla oka jeszcze nie jest ładnie?, bo na razie zakończył się tylko remont konstrukcyjny, który wizualnych efektów nie przynosi. Będą one widoczne dopiero po zakończeniu drugiego etapu prac, w ramach którego przeprowadzony zostanie remont elewacji i nastąpi wymiana okien. Koszt dotychczasowych prac renowacyjnych wynosi ok. 650 tys. zł. Inwestor otrzymał dotację z Urzędu Miasta w wysokości 144 tys. zł.
- Na razie jesteśmy w fazie zbierania opinii – wyjaśnia Łukasz Gliński, zapytany, jakie ma być przeznaczenie budynku po zakończeniu rewitalizacji. Mówi się o klubie muzycznym, biurze coworkingowym czy ekskluzywnej restauracji. Właściciel firmy Les Higiena uważa, że obiekt powinien służyć mieszkańcom. Własnych pomysłów nie chce zdradzić, żeby ?nie przechwalić?.
Jeśli ktoś jest ciekaw, jak wyglądała fabryka Lloyda w okresie świetności i jak przebiegał pierwszy etap remontu, może obejrzeć zdjęcia na FB na stronie Renowacja Fabryki Lloyda