Trzeciego grudnia kończącego się właśnie roku nadszedł do naszej redakcji niepodpisany list z intrygującym nagłówkiem: ?Niczym nieskrępowany jawny nepotyzm w Urzędzie Miasta Bydgoszczy?. Znajdowała się w nim informacja, że w Biuletynie Informacji Publicznej widnieje ogłoszenie o naborze nr 37/15, z datą składania ofert do 10 grudnia, ale już teraz wiadomo, kto zostanie zwycięzcą ogłoszonego konkursu. Ma nim być Tomasz Dobrowolski, syn Edwarda Dobrowolskiego – Sekretarza Miasta Bydgoszczy, osoby bezpośrednio nadzorującej pracę wszystkich jednostek urzędu.
Zajrzeliśmy na stronę BIP i okazało się, że faktycznie takie ogłoszenie tam się znajduje. Ratusz szukał odpowiedniego kandydata na stanowisko ds. organizacji imprez sportowo-rekreacyjnych w Biurze Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą. Powiadomiliśmy ratuszowe Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej o treści otrzymanego listu i poprosiliśmy o informację (po upłynięciu terminu), ile wpłynęło zgłoszeń, a następnie o rozstrzygnięciu konkursu. Czternastego grudnia poinformowano nas, że ofert wpłynęło osiem, zostaną one sprawdzone od strony formalnej, potem komisja konkursowa spotka się z kandydatami i wtedy nastąpi rozstrzygnięcie.
W przeddzień Wigilii przyszedł mail informujący o zakończeniu procedury naboru na stanowisko ds. organizacji imprez sportowo-rekreacyjnych w Biurze Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą. ?Na ww. stanowisko został wybrany p. Tomasz Dobrowolski? – powiadomiło nas Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej.
Kandydat, jak wynikało z ogłoszenia, powinien reklamować się wykształceniem wyższym (zarządzanie i marketing, marketing sportowy bądź organizacja i zarządzanie sportem). Wymagano też od niego 5-letniego stażu pracy, w tym ?co najmniej 2-letni staż pracy na stanowisku urzędniczym?.
Na swoim profilu Tomasz Dobrowolski informuje, że 9 października 2009 roku rozpoczął pracę w Urzędzie Miasta Bydgoszczy jako pomoc administracyjna. – Do wykonywania czynności technicznych, chyba w USC – potwierdza Jan Stranz, ówczesny Sekretarz Miasta Bydgoszczy. Pracę w ratuszu zakończył Tomasz Dobrowolski w marcu 2012 roku, a od kwietnia do czerwca 2013 roku pracował w Centrum Onkologii.
W lipcu było o nim głośno. ?Express Bydgoski? opublikował tekst pt. ?Odrobinka nepotyzmu w bydgoskim Urzędzie Miasta?? Znalazł się w nim zarzut, że sekretarz miasta Edward Dobrowolski wykorzystał sytuację, żeby bez konkursu zatrudnić swego syna. Do pracy w Ministerstwie Sportu przeszedł Adam Soroko, zajmujący w ratuszu stanowisko głównego specjalisty i zastępcy dyrektora Wydziału Promocji i Sportu. Prezydent nie rozwiązał z nim umowy o pracę, lecz wyraził zgodę na udzielenie mu urlopu na czas pełnienia funkcji dyrektora departamentu w ministerstwie. Nie trzeba więc było ogłaszać konkursu na jego stanowisko, ale znaleźć kogoś na zastępstwo.
- Zatrudnienie pracownika na zastępstwo nie wymaga rozpisania procedury naboru, zgodnie z przepisami ustawy o pracownikach samorządowych. Tomasz Dobrowolski pracował już w Urzędzie Miasta w okresie od października 2009 do marca 2012, realizując między innymi zadania związane z tematyką, którą zajmował się pan Adam Soroko – poinformowała ?Express Bydgoski? rzecznik prezydenta Marta Stachowiak.
Wydział Promocji i Sportu od dawna już nie istnieje. Tomasz Dobrowolski pracuje jako inspektor w Biurze Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą. Już posiada pięcioletni staż pracy, w tym ?co najmniej 2-letni staż pracy na stanowisku urzędniczym?.
Nadawcę listu, który znał nazwisko zwycięzcy konkursu na wiele dni przed jego rozstrzygnięciem, nie tyle złości nepotyzm, co sposób traktowania ludzi nie będących krewnymi królika. ?Ludzie składali podania, wydawali pieniądze na zaświadczenia o niekaralności, przyjeżdżali nawet kilkadziesiąt kilometrów na rozmowy kwalifikacyjne (tracąc przy tym czas i pieniądze) po to tylko, aby kilka dni później dowiedzieć się, że nie nadają się na z góry przygotowaną dla bliskiej osoby posadę. Jest to najpewniej problem nie tylko naszego miasta, ale czy koniecznie musi to się odbywać również u nas?? ? pyta bydgoszczanin/bydgoszczanka, który/która obawia się ujawnić swoje nazwisko.