Platforma Obywatelska w ogólnopolskiej reklamie chwali się, jako swoją inwestycją, renowacją Wyspy Młyńskiej.
To bardzo nieuczciwe. Rząd nie dał na Wyspę Młyńską ani złotówki. Przypisywanie sobie rezultatów pracy innych, to naprawdę nie przystoi. Pamiętam, że minister Zdrojewski przeznaczył na doposażenie Muzeum Okręgowego, bagatela, 30 tysięcy złotych.

Wybiera się pan do Senatu RP jako kandydat niezależny. Czy tak jak jeden z kontrkandydatów, Roman Jasiakiewicz, zabiegał pan uprzednio o poparcie którejś z wiodących partii?
Nigdy nie należałem do żadnej partii. Nie zabiegałem o to, żeby mnie wystawiła któraś z partii. Myślę, że dowiodłem w swojej pracy, że jestem niezależny.

Znaczna cześć okręgu, z którego pan startuje, to Bydgoszcz. Co pan zaproponuje bydgoszczanom?
Przede wszystkim okręg to nie tylko Bydgoszcz. Trzeba zatroszczyć się też o mieszkańców z mniejszych ośrodków. Nie zamierzam też mówić ludziom, że będę załatwiał sprawy zależne od lokalnego samorządu. To by było nieuczciwe.

Z jakim wiodącym przesłaniem udaje się pan do wyborców?
Nieodmiennie, od lat, staram się być blisko ludzi. Słuchać ich. Uczyć się od ludzi. Jeśli chce się ludzi reprezentować, trzeba wiedzieć, czego ludzie oczekują.

Jak będzie wyglądała pana kampania? Spotkania z ludźmi?
Nie chce jeszcze składać zobowiązujących deklaracji. To będzie na pewno kampania aktywna i dynamiczna.