Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem projekt parkingu przy ul. Pod Blankami nie mogłem uwierzyć, że coś takiego może spotkać moje miasto. Myliłem się, przypłynięcie kontenerowca, z którym jak żywo kojarzy mi się projekt, jest coraz bliższe. Uczestnicząc od niedawna w pracach Miejskiej Komisji Architektoniczno-Urbanistycznej, gdy prezentowany był projekt już po pierwszych poprawkach zwróciłem uwagę na jego przeskalowanie oraz całkowite odrealnienie od otoczenia, wręcz pogwałcenie przestrzeni jakby nie patrzeć staromiejskiej. Kolejne poprawki nie wzbudziły mojego entuzjazmu. Projekt nadal nie uwzględniał specyfiki miejsca. Jeśli zgodzono się na to, aby w tak atrakcyjnym przecież miejscu wybudować ogromny parking, to dlaczego nie wymuszono na inwestorze, aby znalazł się on pod ziemią, jeśli nie w całości, to chociaż częściowo.

W ustaleniach planu przewidziano tutaj funkcję usługowo-parkingową i zakładano zapewne (może zbyt naiwnie), że część parkingowa znajdzie się pod ziemią, a usługowa w części nadziemnej. Projekt parkingu przy ul. Pod Blankami upewnił mnie w przekonaniu, niestety, że tego typu architektura najlepiej wypada pod ziemią, może poza wyjątkiem osławionego muzeum Guggenheima w Nowym Jorku wzorowanego na niemal identycznym garażu zaprojektowanym przez Wrighta w 1947 roku dla Pittsburgha, ale to przykład odosobniony. Zadaję dziś pytanie, dlaczego zawsze i za jaką cenę musimy ulegać inwestorowi. Jeśli kupuje się atrakcyjne miejsce w centrum miasta, to trzeba mieć świadomość, że musi ono być właściwie wykorzystane z poszanowaniem przestrzeni miejskiej oraz o wysokiej estetyce. Wydawało mi się, że takie standardy powinny obowiązywać nawet w miastach nowoczesnych.

Na kolejnym VI posiedzeniu MKUA, które odbyło się w dniu 10 lipca br. zaprezentowano kolejne warianty projektu, które były jedynie kosmetyczną jego poprawką, nie zmieniającą samej idei olbrzymiej i obcej konstrukcji. Zwróciłem uwagę na zapis w szczegółowych ustaleniach planu, w którym czytamy, że “lokalizacja wymaga zabudowy o wysokich walorach architektonicznych, realizowanej przy wykorzystaniu tradycyjnych materiałów budowlanych o najwyższym standardzie i jakości”. Wymagane jest, aby “forma architektoniczna elewacji odzwierciedlała charakter typowej zabudowy staromiejskiej z uwzględnieniem m.in. historycznych proporcji powierzchni muru i otworów okiennych, elementów detalu elewacyjnego, w nawiązaniu do tradycyjnych podziałów geodezyjnych. Forma architektoniczna i estetyka elewacji powinna maskować parkingową funkcję zabudowy”. Z przykrością muszę stwierdzić, że tych cech w owym projekcie nie dostrzegłem. Dlatego w głosowaniu z pełną świadomością sprzeciwiłem się budowie parkingu w takiej formie.

Wprowadzone przez komisję zapisy, mające poprawić estetykę budynku, albo nie są w ogóle możliwe do wykonania, jak jego rozdzielenie na dwie części, aby z ul. Przesmyk widoczna była wieża sądu (zachowanie osi widokowej), albo wprowadzają jeszcze więcej dysharmonii jak np. proponowana zmiana nawierzchni dachu budynku tak, aby uatrakcyjnić widok ze Wzgórza Wolności.

Oczywiście o gustach można dyskutować, są to odczucia subiektywne, ale niestety projekt do wybitnych nie należy i to bez względu w jakiej przestrzeni by się nie znalazł. Architekci powinni wiedzieć, że współczesna zabudowa w zabytkowym obszarze powinna być przyjazna nie tylko otoczeniu, ale i jego mieszkańcom. A tak na marginesie jestem bardzo ciekawy, jak mieszkańcy Bydgoszczy odbiorą wspomniany projekt.

Dlatego apeluję do Prezydenta Bydgoszczy i Radnych Miejskich z komisji gospodarki przestrzennej, aby odstąpić od budowy parkingu w takiej formie, gdyż jest to swoiste kaleczenie przestrzeni miejskiej. Tym bardziej, że jest tyle innych mniej wartościowych miejsc wokół obszaru starego miasta, gdzie taki parking mógłby z powodzeniem powstać.

Prof. dr hab. Dariusz Markowski
konserwator dzieł sztuki
Prezes Bydgoskiego Oddziału
Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków