Kornel Morawiecki, wybrany posłem z listy ruchu Kukiz’15, aktualnie tworzący ugrupowanie Wolność i Solidarność, nie zaskoczył przybyłych na spotkanie swoim romantyzmem. Marszałek senior sejmu RP przez dziesiątki lat bił głową w mur, choć ruch, który współtworzył w latach 80. minionego wieku – “Solidarność Walcząca” obrósł już legendą.
?Solidarność? lat 1980/1981 określił jako ruch całego narodu. Stan wojenny to był czasem próby, wydawania pism i gazetek podziemnych oraz organizowania się społeczeństwa. Stłumiona nadzieja na wolność nie umarła, czego symbolem było zawołanie ?Zima wasza, wiosna nasza?.
Kornel Morawiecki przedstawił się jako człowiek, który już wtedy miał przekonanie, że Polacy swoją aktywnością wpływają na tok dziejów. – Zmieniliśmy świat w 1920 roku, nawet przegraną 1939 roku, bo nie poszliśmy z Niemcami na Rosję. A w 1980 roku zmieniliśmy go, bo powstanie Solidarności przyczyniło się to do rozpadu Związku Sowieckiego. Czy Ukraińcy lub Tadżycy wyobrażali sobie, że nie minie 30 lat i będą niepodlegli? – pytał.
Lider Solidarności Walczącej podkreślił, że on i jego towarzysze stosowali takie metody walki z komunistami, by dotrzeć do sumień i świadomości Polaków. – To była walka o serca i umysły. Dlatego wydawaliśmy pisma i stworzyliśmy radio. Pytaliśmy reżysera Brauna, jak przemawiać do Polaków, co nadawać. Odpowiedział: ?To nieważne. Najważniejszy jest komunikat: Tu Radio Solidarność! Ten komunikat wystarczy.” Tak samo ważnym symbolem malowanym na murach Wrocławia była kotwica, symbol nadziei.
Czasy po okrągłym stole były dla Morawieckiego wielkim rozczarowaniem. – Jak to tłumaczyć? Przyjechał prezydent Bush i nakłaniał do głosowania w parlamencie na generała Jaruzelskiego. Straciliśmy wtedy duchową podstawę do przewodnictwa. Okrągły stół stał się obciążeniem, bo stworzył podziały, które trwają do dzisiaj.
Nie ukrywał też rozczarowania minionym 25-leciem. – Do dzisiaj nie wiadomo, kto zabił księdza Jerzego. Znajomość faktów ciągle jest nam obca. Przecież nie było tak jak to zostało pokazane w sfingowanym procesie toruńskim. Nie możemy dojść do prawdy tego symbolicznego mordu. A prawda jest potrzebna do wyzwolenia i pojednania – tłumaczył.
Ocenił też obecne czasy. – Wolność mamy, ale nie mamy solidarności. Ta idea została zagubiona. A walczyliśmy o wolność, prawdę i solidarność. O przywrócenie miedzy nami solidarności, którą zgubiliśmy po okrągłym stole.