Marta Jankowska jeszcze w tym roku zadebiutuje powieścią kryminalną, której akcja osadzona jest w Fordonie. To efekt wygranego przez nią ogólnopolskiego konkursu na opowiadanie kryminalne, zorganizowanego w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminalnego.
– Spodziewałaś się, że opowiadanie “Wroclog” spowoduje taką lawinę zdarzeń?- Wysyłając opowiadanie na konkurs, liczy się oczywiście na zauważenie. I tak się stało. Zostałam jednym z laureatów konkursu i nawiązałam współpracę z wydawnictwem EMG, które zaproponowało mi wydanie powieści. Aktualnie wspiera mnie w mojej drodze literackiej także krakowska Fundacja ?Świat ma sens?.
– Miałaś już napisaną tę powieść?- A skąd… Dopiero wówczas zabrałam się za pisanie, wiedząc, że ma się ukazać jesienią. To mój debiut, więc czeka mnie jeszcze pewnie dużo pracy, ale jestem zadowolona.
– “Wroclog” był specyficznym opowiadaniem kryminalnym. Wykorzystałaś w nim mocno przestrzeń internetową.- Osią opowiadania jest blog mordercy, który zapowiada zbrodnie. Na ten blog wchodzi dość przypadkowo czytelnik, który podejmuje rękawicę i zaczyna się między nimi gra. Przestrzeń internetowa staje się sceną zbrodni. W powieści stosuję nieco podobny zabieg, ale szczegółów wolałabym nie zdradzać. W każdym razie bohater grzebie w Internecie i się czegoś dogrzebie…
– Osadzenie akcji w Bydgoszczy to był twój pomysł, czy zabieg marketingowy wydawnictwa?- Wyłącznie mój, wydawnictwo mi niczego nie narzucało. Akcja dzieje się głównie w Fordonie, bo tutaj mieszkam i po prostu znam tę okolicę. Poza tym chciałam, żeby nasze miasto też miało swoją powieść ;)
– To niejedyne nawiązanie do autorki, jakie pojawia się w powieści?- Główny bohater ma trochę z mojego życia :-) Jest moim rówieśnikiem, skończył psychologię i jest bezrobotny.
– Ostatnia cecha się trochę nie zgadza…- Teraz nie – pracuję jako psycholog, zajmuję się szczególnie osobami chorymi psychicznie i z różnymi niepełnosprawnościami. No, ale na początku pisania byłam faktycznie po studiach i bez pracy.
– Bohaterem jest ten dobry, czy ten zły?- W mojej powieści jest jak w życiu: nikt nie jest skończenie dobry, ani skończenie zły. Główny bohater – Konrad Hajduk – to z przypadku detektyw. Cholernie przystojny bawidamek i bardzo inteligentny facet. To też trochę ze mnie ;)
– Do pisania przygotowywałaś się jakoś specjalnie? Brałaś lekcje u detektywów?- Czytałam, bardzo dużo czytałam. Żeby dobrze pisać, trzeba dużo czytać. Kiedyś czytałam kryminały dla rozrywki, teraz czytając, zwracam uwagę na warsztat, podpatruję, jak ktoś inny prowadzi akcję, jak buduje bohaterów.
– Zdradź trochę swojego warsztatu. Po prostu siadasz i piszesz od początku do końca?- Pisanie to dla mnie trochę chaos – nie piszę liniowo, tylko scenami. Piszę akurat tę scenę, na którą akurat mam ochotę. Dopiero na końcu układam z tych puzzli całość. Oczywiście główną oś wydarzeń znam wcześniej i cały czas mam ją na uwadze.
– Skończyłaś psychologię i filozofię. To pomaga w pisaniu?- Na pewno, przecież filozof to też trochę taki detektyw! Podobnie jest z byciem psychologiem. Poznaję motywy ludzkich postępowań, czasem niesamowite scenariusze jakie pisze życie.