Krzysztof Wyszkowski działał w opozycji do władz komunistycznych już w latach 70. XX wieku. Był m.in. współzałożycielem Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, autorem Deklaracji Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i uczestnikiem strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej im. Lenina w 1980. Był prześladowany, więziony i ustawicznie śledzony przez SB. Ostatnimi laty w ciągłym sporze z Lechem Wałęsą, któremu publicznie zarzucał współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Dopiero od niedawna nie spotyka się z tego powodu z szykanami ze strony polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Podczas spotkania w Bydgoszczy we wtorek, 12 kwietnia, komentował bieżące wydarzenia polityczne, ale wspominał również historyczne wypadki, przede wszystkim z okresu powstawania “Solidarności” i pierwszych lat po przełomie lat 1988/89.

- W komisjach sejmowych trwają intensywne prace nad kształtem ustawy o IPN-ie. Walka jest tam nadzwyczaj ostra – mówił do uczestników spotkania. Wyszkowski powiedział, że spór dotyczy przede wszystkim rozstrzygnięcia, co stanie się z tzw. zbiorem zastrzeżonym i kto zostanie prezesem IPN-u. Stwierdził, że sprawa ujawnienia zbioru zastrzeżonego wydaje się rozstrzygnięta, choć spór dotyczy szczegółowych zapisów prawnych.

Krzysztof Wyszkowski jednoznacznie poparł dr. hab. Sławomira Cenckiewicza na stanowisko prezesa IPN-u. Zaapelował o poparcie tej kandydatury. Uważa za błąd pozostawienie na funkcji prezesa dr. Łukasza Kamińskiego, którego popiera część posłów PiS i wpływowe środowiska opiniotwórcze, w tym tygodnik “wSieci” i portal wpolityce.pl.

Odpowiadając na pytania dotyczące czasów pierwszej “Solidarności”, a także okresu zmian po okrągłym stole tłumaczył się z popierania Lecha Wałęsy, mimo że znał przeszłość lidera “Solidarności”.
- Głównym celem było obalenie Jaruzelskiego. Jaruzelski doskonale współpracował z Mazowieckim i chodziło o to, że jak Wałęsa zostanie prezydentem, będzie możliwe obalenie ustaleń okrągłego stołu i sejm zostanie na nowo wybrany – mówił i dodał, że historia potoczyła się bardzo zaskakująco.

- To co nazwano teczką Tymińskiego, a dzisiaj teczką Kiszczakowej, przygotowali Jaruzelski z Mazowieckim. To miało być ogłoszone po I turze, by zniszczyć Lecha Wałęsę. To że Tymiński przeszedł do II tury to był szok dla wszystkich. I wszystko potoczyło się wtedy inaczej. Obóz Mazowieckiego walczył na noże, a Tymiński chciał mieć dowód, że dokumenty są prawdziwe, ale nie doczekał się i tak doszło do II tury – wspominał Wyszkowski.