Wojewoda wydała decyzję zakazującą przeprowadzenie przez Kujawsko-Pomorski Związek Piłki Nożnej w Bydgoszczy oraz Cywilno-Wojskowy Związek Sportowy ?Zawisza? w Bydgoszczy, w dniu 12 października 2012 r. towarzyskiego meczu w piłce nożnej pomiędzy reprezentacjami Polski i Republiki Południowej Afryki na Stadionie Miejskim im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Kompleksie Sportowym ?Zawisza? w Bydgoszczy, przy ul. Gdańskiej 163 – to treść wczorajszego komunikatu rzecznika prasowego wojewody kujawsko-pomorskiego Bartłomieja Michałka. Pytany dzisiaj o uzasadnienie tego dyktatu odpowiedział, że o treści decyzji zaważyły “względy bezpieczeństwa”. Napytanie, jakie konkretnie dobra mogły być rozegraniem towarzyskiego spotkania zagrożone, odpowiedział, że media nie są stroną decyzji wojewody, a ich adresatem jest Kujawsko-Pomorski Związek Piłki Nożnej i CWZS “Zawisza”. – W uzasadnieniu decyzji przytacza się niektóre aspekty dotyczące względów bezpieczeństwa – powiedział.
- W piątek na konferencji prasowej ujawnimy wszystkie okoliczności dotyczące meczu. Nie rozumiem tej polityki, a decyzja wojewody jest wzięta z sufitu – nie kryje rozczarowania prezes Zarządu Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej Eugeniusz Nowak.
- Jestem zażenowany wydaniem tej decyzji – bez ogródek obwieszcza zastępca prezydenta Bydgoszczy Sebastian Chmara. – Mam teraz obawy, jak organizować jakiekolwiek imprezy w Bydgoszczy. Czynimy do nich przygotowania, a potem z niezrozumiałych powodów praca idzie na marne – mówi dalej Chmara.
Wczoraj, na zaproszenie wojewody, odbyło się w Urzędzie Wojewódzkim spotkanie wojewody Ewy Mes z udziałem zastępcy prezydenta Bydgoszczy Sebastiana Chmary, a także organizatorów meczu prezesem KPZPN Eugeniuszem Nowakiem i wiceprezesem CWZS “Zawisza” Dariuszem Bednarkiem, podczas którego wojewoda poinformowała, że zamierza zakazać zorganizowanie meczu w Bydgoszczy.
To spotkanie i wypadki, które po nim nastąpiły, są istotne dla zrozumienia faktycznych powodów zakazania meczu. Organem właściwym do wydania decyzji o zgodzie na rozegranie meczu Polska – RPA na stadionie Zawiszy był prezydent miasta Bydgoszczy. I postępowanie dotyczące wydania zgody toczyło się w najlepsze. Organizatorzy we właściwym terminie wystąpili do prezydenta o wydanie zgody na przeprowadzenie meczu. Miejski komendant policji i miejski komendant straży pożarnej wydali w ramach tego postępowania opinie negatywne do zorganizowania meczu. Jako przyczynę tego stanu rzeczy podaje się, że brama wejściowa na stadion od ul. Powstańców Warszawy nie została wyposażona w odpowiednią liczbę kołowrotków, a na dzień wydania opinii prace remontowe jeszcze trwały. Te mankamenty miały być lada dzień usunięte. Ważnym ustaleniem jest, że na spotkaniu wojewoda Ewa Mes zapytała prezydenta Sebastiana Chmarę, kiedy miasto zamierza wydać decyzję i jaka ona będzie, na co Chmara miał odpowiedzieć, że będzie ona wydana w terminie i że będzie zgodna z prawem. Wojewoda na spotkaniu ujawniła, że skłania się do wydania decyzji zakazującej zorganizowanie meczu. Wiemy, że decyzja wojewody o zakazie przeprowadzenia meczu formalnie podjęta została niezwłocznie po tym spotkaniu, a media o tym fakcie zostały poinformowane kilka minut po godz. 16.
Czy bezpośrednią przyczyną wydania przez wojewodę decyzji zakazującej rozegranie meczu były względy bezpieczeństwa?
Myślę, że można to włożyć między bajki. Bydgoszcz, jak wiadomo “zasłynęła” co prawda zorganizowaniem finałowego meczu Pucharu Polski Lech Poznań – Legia Warszawa, po którym doszło do zamieszek na stadionie. Wiadomo jednak, że tamten mecz był z każdego punktu widzenia imprezą największego ryzyka. Spotkały się drużyny na murawie i kibice na trybunach nie pałający do siebie miłością i należy wnosić, że do rozróby mogło dojść na każdym stadionie w dowolnym mieście. Przed tamtym spotkaniem zgodę na jego rozegranie wydał prezydent Bydgoszczy. Policja, przewidując problemy w spokojnym przebiegu meczu wystąpiła do wojewody o jego zakazanie. Wniosek został zignorowany. Mecz Polska – RPA nie zgromadzi na trybunach kibiców, których przebieg widowiska sportowego mógłby skłonić do zachowań agresywnych. Dowcipnie te zagrożenia skomentował January Stodolny, rzecznik prasowy K-PZPN, gdy na podstawie informacji medialnych dochodziły głosy, że z meczem w Bydgoszczy będą kłopoty. Powiedział wtedy dla naszego portalu: Nie spodziewamy się nawały kibiców z RPA i w związku z tym nie przewidujemy zorganizowania sektora kibiców dla drużyny przyjezdnej! Już choćby to pokazuje, że tego rodzaju masowa impreza sportowa nie ma charakteru podwyższonego ryzyka ze względu na bezpieczeństwo.
W związku z tym rodzi się pytanie, czy wojewoda zakazała meczu ze względu na tłok, który mógłby powstać, gdyby bramy wejściowe nie były dostatecznie przepustowe. Nie! Bo jak mówią organizatorzy remont wejść się skończył.
Dlaczego zatem wojewoda zakazała rozegrania meczu w Bydgoszczy? 23 sierpnia br. portal Onet.pl opublikował za futbolnews.pl informację następującej treści: Szefowie TVP wystosowali do PZPN list, w którym domagają się zmiany miejsca rozegrania sparingu kadry z RPA, 12 października. Niepotrzebnie się martwią – mecz w Bydgoszczy ma zablokować miejscowy wojewoda na wniosek policji, która nie wyda zgody na przeprowadzenie spotkania ze względów bezpieczeństwa. I ten komunikat sprzed ponad miesiąca wiele wyjaśnia. Należy wnosić, że gdyby wojewoda samodzielnie podejmowała tę decyzję, byłaby ona i lepiej przygotowana, i właściwie uargumentowana.
Dzisiaj z kolei Polska Agencja Prasowa na swojej stronie internetowej informuje: Wojewoda kujawsko-pomorski Ewa Mes na wniosek policji wydała negatywną opinię w sprawie rozegrania towarzyskiego meczu piłki nożnej pomiędzy Polską i Republiką Południowej Afryki na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy. Informacja, oczywiście nieprecyzyjna, ale niemal toczka w toczkę powielająca zapowiadany scenariusz sprzed miesiąca. Policja nie występowała do wojewody, bo i nie mogła wystąpić. Policja z opinią wystąpiła do prezydenta Bydgoszczy, ale ten akurat chciał mimo jej negatywnej treści na mecz się zgodzić. Wojewoda postępowanie w sprawie zakazu meczu wszczęła samodzielnie i zadziałała prewencyjnie, zastępując prezydenta Bydgoszczy. Działała samodzielnie? Mam wątpliwości.