Bardzo prawdopodobne, że prezydenci miast, burmistrzowie i wójtowie, którzy rządzą co najmniej dwie kadencje, nie będą mogli startować w najbliższych wyborach samorządowych na obecnie piastowane stanowiska. W takim razie Rafał Bruski nie powalczy po raz kolejny o reelekcję. Portal ?Bydgoszcz. wyborcza. pl.? już zaczął się rozglądać za kandydatem PO na prezydenta i… znalazł czterech, którzy mogliby wystartować, ale raczej tego nie uczynią. Tak zostali zaprezentowani:
Sebastian Chmara byłby świetnym kandydatem, ale ?nie miałby motywacji finansowej?, gdyż świetnie mu się powodzi i pensja prezydenta nie stanowi dla niego pokusy. Poza tym w trakcie kampanii wyborczej na pewno by go bezpardonowo atakowano, a Chmara ?jest zaprawiony w walce, ale na bieżni?.
Łukasz Krupa ma doświadczenie parlamentarne i aspiracje polityczne. Jego minusem jest ?mała wyrazistość, słaba rozpoznawalność?, a także to, że ?nie do końca akceptują go działacze PO w mieście?.
Rozpoznawalnym i wyrazistym politykiem jest Paweł Olszewski. Jako kandydat na prezydenta miasta może się jednak nie sprawdzić, gdyż nie potrafi przyciągnąć wyborców, o czym świadczą ?słabe wyniki, jakie osiąga w wyborach parlamentarnych?. Poza tym bydgoszczanie nie chcą widzieć ?urzędujących posłów? w roli prezydenta miasta. Przekonali się o tym Teresa Piotrowska i Andrzej Walkowiak.
Najlepszymi referencjami jako kandydat na prezydenta może się poszczycić obecny skarbnik miasta. Piotr Tomaszewski ma same zalety: fachowiec, ekonomista, świetny mówca, znany w mieście, ale nieograna karta. Nie wiadomo jednak, czy sprawdziłby się podczas walki politycznej.