Oficjalnie wizytę Jacka Kurskiego organizowało Koło Naukowe Studentów Politologii. Jednak nikt nie ukrywał, że jednym z ważniejszych powodów wizyty było tworzenie młodzieżowych struktur Solidarnej Polski. Obok europosła Kurskiego za stołem prezydialnym zasiadł poseł Bartosz Kownacki.
- O Unii Europejskiej rozmawia się dzisiaj skrajnościami. Od zachwytów, do opinii, że najlepiej jakbyśmy z niej wystąpili. Ja nie jestem euroentuzjastą, ani eurosceptykiem. Jestem eurorealistą – zaczął wystąpienie Jacek Kurski. – Unia była pomysłem genialnym. Po dwóch hekatombach wojen światowych, to był wspaniały pomysł, ktory zrodził się w umysłach ojców założycieli. Unia została wymyślona w klasztorze, przez chrześcijan. Dwóch ojców założycieli czeka na beatyfikację. Dzisiaj pewnie przewracają się w grobie – mówił.
Kurski przypomniał, że Unia Europejska wcześniej miała postać Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. – Ta nazwa doskonale oddawała pierwotny charakter Unii – ocenił. Jego zdaniem do pozytywnych aspektów UE należy zaliczyć wolny przepływ pracy, ludzi, kapitału. A wady? – Zasadą powinno być: tyle wspólnych instytucji, ile wspólnych interesów i wartości. Teraz triumfuje nurt chcący uczynić z Unii coś na wzór superpaństwa, które ma ambicje dyktowania państwom członkowskim swoje decyzje – mówił Jacek Kurski.
Polityk Solidarnej Polski przekonywał, że najważniejszym problemem Polski w kontekście Unii Europejskiej nie są jej mechanizmy, ale nasz sposób ich wykorzystywania. – Wielkie kraje realizują poprzez Unię swoje narodowe interesy. Oczywiście odbywa się to pod płaszczykiem dyplomacji. To twarda walka o każdy wskaźnik mikroekonomiczny. Dla przykładu, Francuzi i Niemcy argumentując kryzysem uratowali swoje banki i stocznie. Polski rząd w tym czasie doprowadził de facto do likwidacji przemysłu stoczniowego – mówił Kurski.
Krytyczne opinie padły na temat polskiej prezydencji. – Nie zostały nawet podniesione na forum publicznym fundamentalne dla Polski trzy najważniejsze problemy. Rząd zgodził się na to, żeby do 2020 roku trwała dysproporcja w dopłatach bezpośrednich dla rolnictwa. Do tego czasu polski rolnik będzie dostawał dopłatę do hektara o 150 euro mniejszą niż rolnik niemiecki. Pod drugie, rząd nie zrobił nic, by unieważnić lub choćby zawiesić pakiet klimatyczny, tę absurdalną świecką religię. Polska w całej Unii najwięcej na tym straci. Od 2013 roku polskie elektrownie będą musiały kupować limity CO2, co sprawi, że do 2020 roku zapłacimy więcej pieniędzy w limitach, niż w ogóle z Unii dostaliśmy. A po trzecie: gaz łupkowy. Śpimy na dużych pieniądzach, a rząd nie zrobił nic, żeby przeciwstawić się lobby francuskiemu i rosyjskiemu, które chcą zakazać wydobywania gazu łupkowego ze względu na rzekome zagrożenie ekologiczne. To bzdura. Faktycznie Francuzi walczą o swoje elektrownie atomowe, a Rosjanie o swój gaz – przekonywał Jacek Kurski.