Ani Piotr Kurek, ani Bartłomiej Michałek nigdy w mediach nie pracowali, ale poprzedni rzecznicy prezydenta Bydgoszczy i wojewody kujawsko-pomorskiego byli wcześniej dziennikarzami. Jak to się dzieje, że osoby, których dotychczasowa praca polegała na patrzeniu władzy na ręce, decydują się stanąć niejako po drugiej stronie barykady? Dlaczego byli pracownicy mediów gotowi są reprezentować różne instytucje, które wcześniej poddawali ostrej krytyce?

Odpowiedzi jest kilka, ale jedna wydaje się najtrafniejsza: z czegoś trzeba żyć. Na terenie Bydgoszczy działa wprawdzie redakcja telewizyjna, a także kilka gazetowych i radiowych, ale praca w nich nie dla wszystkich jest satysfakcjonująca. Wydawcy starają się minimalizować koszty, co odbija się na zarobkach dziennikarskich, trwa wyścig w zdobywaniu i publikowaniu informacji , co skutkuje ich nie najwyższą jakością i nie może się podobać osobom nie lubiącym bylejakości. Nie wolno też zapominać o częstych zmianach właścicielskich, których wynikiem są nie zawsze sensowne zmiany personalne. To wszystko bardzo obniża komfort pracy w redakcjach i zwiększa pokusę zajęcia się czymś innym.

Czasami sprawa jest banalnie prosta. Gazeta, w której się pracowało, przestaje się ukazywać i nie ma wyjścia, trzeba szukać innej roboty. Stanisław Gazda, wieloletni rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy, publikował przez lata swoje teksty w ?Żołnierzu Polski Ludowej?, a od 1990 roku w jego następcy ?Wiarusie?. Pierwsza gazeta skończyła swój żywot razem z PRL-em, druga dziesięć lat później, na mocy decyzji MON o likwidacji wojskowych gazet na szczeblu okręgów. Tomasz Zieliński pracował wcześniej w nieistniejącym już ?Dzienniku Wieczornym?, od wielu lat jest rzecznikiem Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Obecny rzecznik MWIK-u, Marek Jankowiak, związany był z ?Ilustrowanym Kurierem Polskim?, który przestał się ukazywać w 2003 roku.

?Gazeta Pomorska? istnieje na rynku prasowym do dzisiaj, ale zmieniała właścicieli, którzy z kolei zmieniali redaktorów naczelnych, a ci bardzo różnie traktowali członków zespołu redakcyjnego. Jan Raszeja został zwolniony przez jednego z byłych naczelnych ?GP, którego kompetencje – słusznie zresztą – podważał , a nie czekając na zwolnienie odszedł wtedy z redakcji Michał Żurowski. Pierwszy jest obecnie rzecznikiem prasowym kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ, drugi bydgoskiej PESY.

Dziennikarze innych bydgoskich redakcji odchodzili z zawodu z bardzo różnych powodów. Jedni mieli dość porządków redakcyjnych, inni pauperyzacji zawodu dziennikarza, jeszcze inni chcieli spróbować czegoś nowego. Łukasz Wróblewski, po odejściu z ?Gazety Wyborczej?, skończył studia podyplomowe z dziedziny public relations i zajął się obsługą firm, m.in. ADM, Polski Cukier, Bydgoski Park Przemysłowy, obecnie pracuje w Warszawie. Była dziennikarka ?GW? Sandra Federowicz jest od niedawna rzecznikiem myślęcińskiego parku. Małgorzata Dysarz po kilkuletniej pracy w telewizji wybrała rzecznikowanie, najpierw w Urzędzie Wojewódzkim, potem w Wyższej Szkole Gospodarki, gdzie do dzisiaj pracuje. ?Express Bydgoski? opuściły kilka lat temu Katarzyna Pietraszak oraz Monika Żuchlińska, pierwsza jest rzecznikiem prasowym Okręgowego Inspektora Pracy, druga Kujawsko- Pomorskiej Szkoły Wyższej.

Marcin Janczylik, po ukończeniu filologii polskiej o specjalności dziennikarstwo na UKW, zaczął pracę w bydgoskim ośrodku telewizyjnym, a po dwóch latach odszedł z telewizji na rzecznika prasowego do spółki ?Pro-Natura?. Dlaczego? ? Praca w telewizji była dla mnie wspaniałym doświadczeniem, ale szukałem nowego wyzwania, a także chciałem zapewnić stabilizację rodzinie, bo na studiach nie próżnowałem i oprócz żony mam dwójkę malutkich dzieci. Czy wyobraża sobie powrót do zawodu dziennikarskiego? ? Dziennikarstwo to byłby krok wstecz, chociaż w jesienne wieczory ciepło wspominam okres pracy w telewizji, kiedy mogłem poznawać obcy dla mnie region, gdyż przyjechałem do Bydgoszczy z Podlasia. Od dziecka cierpiałem na głód informacji. Dziennikarstwo to stadium wczesne, teraz dopiero choroba osiągnęła stan zaawansowany. Sądzić można, że mówi serio. Od roku pracuje nad doktoratem na temat komunikacji i barier komunikacji międzykulturowej.

Podobno z rzecznikowania nie wraca się już do zawodu dziennikarskiego. Każda zasada ma jednak swój wyjątek. Paweł Skutecki przez dwa lata pełnił funkcję rzecznika prasowego wojewody kujawsko-pomorskiego, a od kilku tygodni jego teksty można poczytać w reaktywowanym ?Ilustrowanym Kurierze Polskim?, którego jest redaktorem naczelnym.