Na zaproszenie bydgoskiego Komitetu Obrony Demokracji przybył dzisiaj do Bydgoszczy Lech Wałęsa. Salę Miejskiego Centrum Kultury wypełnili niemal do ostatniego miejsca entuzjaści byłego prezydenta Polski. Spotkanie prowadził na początku redaktor naczelny bydgoskiej redakcji “Gazety Wyborczej” Jacek Glugla, potem Lech Wałęsa pokierował dyskusją bez pomocy dziennikarza. Obecni byli m.in. prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, jego zastępca Maria Wasiak, poseł .Nowoczesnej Michał Stasiński, dyrektor Michał Sztybel z bydgoskiego ratusza i pełnomocnik prezydenta Łukasz Krupa.

- Rzeczywistość wymaga innych programów i innych struktur. Porozmawiajmy o Polsce – zwrócił się do sympatyków KOD-u Lech Wałęsa, dając do zrozumienia, że Polska za bardzo zmierza w prawą stronę, a – jak powiedział – ma nadzieję, że wspólnie znajdziemy mądre rozwiązania. – Wierzę, że wy to zrobicie, a mnie podziękują. Wierzę, że nasze pokolenie jest w stanie zacząć tę mądrą budowlę – stwierdził.

Na samym początku od razu padły pytania o braci Kaczyńskich. – W walce byli świetni. Jak się nimi steruje, to dobrze to robią – mówił Wałęsa, ale równocześnie skrytykował działania twórców Porozumienia Centrum. – Oni nie pracowali, tylko szukali haków. Jak u mnie pracowali, to byłem ich bohaterem. Jak ich wyrzuciłem, zostałem agentem – skorygował ocenę.

Niektórzy nie podzielali zdania byłego prezydenta na temat uchodźców. Były przewodniczący Solidarności jako podstawowe zadanie do rozwiązania postawił konieczność zrobienia porządku w krajach uchodźców, tak by mogli wrócić do siebie. Przestrzegł, że jeśli tego nie zrobimy, to grozi nam to że po imigrantach z Bliskiego Wschodu nadciągną uchodźcy z Indii i Chin. A tych mogą być miliardy.

- Żyjemy w epoce słowa. Jedna epoka: państwa, kraje, podziały – padła ta epoka. Dzięki naszej walce, Solidarności. Pojawiła się nowa epoka: intelektualna, informacji, globalizacji. Ale jesteśmy między epokami. Ja tę epokę, którą dzisiaj jesteśmy nazywam epoką słowa. Najpierw było słowo, a słowo ciałem się stało – mówił Wałęsa, podkreślając, że gdyby teraz objawił się prorok, ludzie by go nie posłuchali, bo nie ma ładu na świecie. – Pochodzimy z epoki wrednej, oszustwa, agentury. Musimy się przekonywać, w czasie takich dyskusji jak dzisiaj, poznać ludzi, którzy podobnie myślą. W takich dyskusjach wybrać tematy, które pasują na te czasy. Wtedy z takiego środowiska może wyrosnąć wódz, który przekona do jedności – mówił Wałęsa, dając do zrozumienia, że na takich spotkaniach mogą ujawnić się nowi przywódcy, powstać nowe koncepcje, to wszystko co jest niezbędne dla rozwoju naszej cywilizacji.

Na krytykę odnoszącą się do jego stosunku do Kościoła katolickiego Lech Wałęsa przedstawił własną definicję relacji Kościoła ze sferą cywilną. – Kościół to my. Potem jest hierarchia z ludu wzięta i budowle. Jeśli ma pani pretensje do nas, do Kościoła, to może pani mieć – wywiódł i dodał, że minione zwycięstwa oparte były na wartościach. Wyraził nadzieję, że powstanie kiedyś “taki układ”, “taka współpraca”, że się dopracujemy tego, że “Kościół niech buduje na życie przyszłe, a my na tych samych zasadach budujmy dla tego życia”. Podkreślił jednak, że “ci ludzie z Torunia” wszystko psują.
- Kościół to jest pani i ja, a nie hierarchia, która jest z narodu. Każdy na swoim miejscu powinien robić to, co do niego należy, a nie popierać jakichś partyjek – odpowiedział na zarzuty, że poświęca się dla Kościoła, a większość Episkopatu i tak popiera “tych z Torunia”.

Na pytanie, co się stanie potem, gdy PiS zdewastuje budżet państwa Lech Wałęsa odpowiedział, że Kaczyńscy nie nadają się na wodzów, nadają się na wykonawców. – Rozdają to, co poprzednicy zarobili – stwierdził Wałęsa, ale uspokoił zebranych stwierdzeniem, że świat jest teraz tak zorganizowany, że nie pozwoli na takie niszczenie.

Lech Wałęsa wskazał, że obecnie można dostrzec dwie koncepcje rozwoju świata. – Pierwsza taka bardziej lewicowa, a więc [oparta] na wolnościach, każdy człowiek wolny, na to wolny rynek i prawo niech taki system pilnuje. Druga: nic na tych wolnościach nie zbudujemy. Przyszłość należy budować na wartościach uzgodnionych, na 10 laickich przykazaniach – tłumaczył zwolennikom KOD-u. Zdradził, że gdy jest zapraszany na protesty, które mają miejsce na całym świecie, to formułowane są na nich dwa podstawowe postulaty: nie chcemy takiego kapitalizmu i nie chcemy takiej demokracji. – Nikt jednak nie mówi, że nie chce wolnego rynku i własności prywatnej. Więc 95% kapitalizmu jest nie do odrzucenia. Negowane jest 5% – ocenił postulaty protestujących na świecie Lech Wałęsa.

“Pan prezydent ma 5 tys. zł emerytury, a ja znam w Bydgoszczy UB-eków, którzy mają po 15 tys. zł” – wskazano na niesprawiedliwość systemu emerytalnego. Lech Wałęsa wytłumaczył, że w czasach jego prezydentury nie można było nic w tej sprawie zrobić, bo 200 tys. ludzi z bronią do cywila poszło. – Teraz Kaczyński doprowadzi do sprawiedliwości, jak 3 – 5 ubeków przy życiu zostanie – przepowiedział Lech Wałęsa. Opowiedział o strajku z 1970 roku. Zaznaczył, że w tamtych czasach nie było szans na pokonanie komuny. Wtedy najodważniejsi mogli jedynie zginąć jak to wcześniej się stało w powstaniu warszawskim. – Potem 10 lat się przygotowywałem. Otarłem się o bezpiekę po to, żeby ich poznać, żeby ich wciągnąć, żeby następną rozgrywkę zrobić tak, jak ją zrobiłem – wytłumaczył zebranym.

Pytanie dotyczące programu 500+ skłoniło Lecha Wałęsa do szczerych wynurzeń na temat istoty polityki. – Polityka polega na tym, by dawać. A czy my daliśmy? Czy ja dałem? Nie! Było za mało. Trochę się teraz uzbierało, no to Kaczyński rozdaje. Dlatego zła filozofia była. I moja, i wszystkich innych – przyznał były prezydent RP, dodając, że takie działanie było konieczne dla ratowania kraju w czasach, gdy rządził. – Okazało się, że ludziom nie starcza, że ludzie mają problemy. To był błąd w założeniu. Mój też – przyznał i dodał: – Jako szef związku, a potem prezydent nie wyszedłem, aby coś dać.

Były przewodniczący Solidarności wskazał od razu, jak trzeba będzie postępować w przyszłości, by zdobyć władzę. – Teraz jak ktoś będzie chciał wygrywać, będzie musiał mądrze dawać. Ludziom się też należy, nie tylko politykom – powiedział i dodał, że po pięciu spotkaniach (w Bydgoszczy jest pierwsze) należy oczekiwać udzielenia odpowiedzi na pytania, jak dalej postępować. – Kandydować nie będę, ale będę pomagać – zapowiedział.

Lech Wałęsa krytycznie oceniał stan polskiej demokracji. Przedstawił przy tej okazji własną definicję. – Demokracja to jest rywalizacja o stanowiska, o miejsca na listach. Warunek jest jeden. Musi się odbywać w żelaznych ramach prawa pisanego i zwyczajowego – stwierdził, ale dodał, że prawa nie ma i dlatego jest dzicz.

- Demokracja składa się z trzech elementów. Pierwszym są prawa i to jest 30% demokracji. Kolejne 30% to jest jak się ludzie zachowują, czy chodzą na zebrania, czy chodzą na wybory. I kolejne 30% to jest grubość książeczki czekowej, czyli jak bogate jest społeczeństwo, bo biedni nie walczą o demokrację, tylko o przetrwanie – tłumaczył zebranym zwolennikom Komitetu Obrony Demokracji. Lech Wałęsa stwierdził, że punkt pierwszy, czyli walka o stanowiska jest zrealizowany, element drugi zaledwie na mniej niż połowę. – Książeczki czekowe ma 5% ludzi. Mamy zatem poniżej 50% praktycznej demokracji w Polsce – podsumował.

- To jest nieszczęście – tak skomentował Lech Wałęsa prezydenturę Andrzeja Dudy. Opowiedział jak został zaproszony na Światowe Dni Młodzieży. – Zaproszenie dostałem dwa dni przed. Wolałem być z wami – powiedział, dając do zrozumienia, że nie zwrócono się do niego jako do byłego prezydenta. – Zaproszenie było na Lecha Wałęsę i Danutę. Odpisałem, że znam 4 takie osoby. Mają takie samo nazwisko. To ja ich w moje miejsce wyślę – wybór przyjazdu do Bydgoszczy skwitowany został owacją: “Dziękujemy!”

Na stwierdzenie o postępującej dewastacji życia publicznego w Polsce przez naczelnika państwa Kaczyńskiego odpowiedział: – Wszystko jest w naszych rękach. Na dzisiaj jesteśmy w mniejszości lub pół na pół. Musimy czekać aż populizm przestanie działać – stwierdził i zalecił strategię “zło dobrem zwyciężaj”. – Jak może być dobrze, skoro IPN powołano. Wroga Wałęsy. Wyszkowskiego powołano, żeby z Wałęsą walczyć – mówił i dodał, że Cenckiewicz pisał książki przeciw prawu i sądownictwu. – Nie wolno im tego głosić. Powinien być aresztowany. Jak sąd może nie wykonać wyroku – dziwił się i dodał: – Coś z tymi sądami będziemy musieli, jak już Polskę oswobodzimy, zrobić. Bo tak nie może być – stwierdził.

Na pytanie, jak dotrzeć do młodych ludzi, którzy choć wyjeżdżają na Zachód, są ogłupieni fałszywą polityką, fałszywą historią i fałszywymi mitami i bohaterami, bo głosują na partie nacjonalistyczne i PiS Lech Wałęsa odpowiedział: – Mam następnego Nobla, gdybym wiedział, jak odpowiedzieć na to pytanie.

- Te wybory to przypadek, bo społeczeństwo niezorganizowane. Chodźcie na zebrania. Organizujecie się – wezwał zebranych Lech Wałęsa.

Spotkanie zakończyło się chóralnym odśpiewaniem “Sto lat”.