17 marca bydgoskie struktury SLD będą wybierały swojego szefa. O fotel przewodniczącego zawalczą Grzegorz Gruszka i Jan Szopiński. Leszek Miller nie chciał jednoznacznie wskazać swojego faworyta, ale nie omieszkał publicznie zdyskredytować jednego z kandydatów. – Dowiedziałem się przed chwilą, że pan Gruszka jest moim doradcą czy asystentem – powiedział dziennikarzom. Co ciekawe, wśród osób przybyłych na spotkanie SLD widzieliśmy właśnie Grzegorza Gruszkę, a dowiedzieliśmy się, że Jan Szopiński jest nieobecny.

Leszek Miller mówił także o bieżących sprawach politycznych i roli SLD. – Najważniejszym zadaniem opozycji jest przestać być opozycją. Jeśli chcemy realizować swój program, musimy rządzić lub współrządzić – mówił. Pytany o propozycję złożenia votum nieufności wobec rządu Donalda Tuska, Miller nie szczędził uwag pod adresem inicjatora tej akcji. – Przez najbliższe 15 lat Prawo i Sprawiedliwość nie będzie rządzić. Jeśli chodzi o votum nieufności… My jesteśmy posłami, którzy widzieli w Sejmie niejedno. Z votum występuje się wtedy, kiedy są choć minimalne szanse. Trzeba wiedzieć, czego się chce, jaki ma być kolejny rząd, kim ma być kolejny premier. Jak się nie wie dokąd idzie, to się nigdzie nie zajdzie – mówił Miller.

Jednym z głównych tematów spotkania była inicjatywa referendalna SLD w sprawie wieku emerytalnego. – Stoi obok mnie poseł Anna Bańkowska, najlepszy ekspert w tej dziedzinie nie tylko w SLD, ale w Rzeczpospolitej. Chcemy, by prawo do emerytury przysługiwało mężczyznom po 40 latach pracy, czyli okresach składkowych, a kobietom po 35 latach. To co proponuje premier Donald Tusk nie zasługuje na miano reformy – mówił Leszek Miller dodając, że SLD ma już zebranych 300 tysięcy podpisów pod swoim projektem.