Podczas ostatniego posiedzenia rada naukowa Państwowego Instytutu Weterynaryjnego ? Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach zadecydowała o likwidacji bydgoskiego zakładu. PIW jest państwową jednostką naukowo – badawczą, nadzorowaną przez ministra rolnictwa. Realizuje wytyczone zadania w zakresie badań naukowych, doradztwa w hodowli zwierząt, specjalistycznych badań diagnostycznych oraz upowszechniania wiedzy weterynaryjnej.
W instytucie jest ponad dwadzieścia zakładów badawczych, wszystkie prowadzą działalność w Puławach, poza dwoma zamiejscowymi: Zakładem Pryszczycy w Zduńskiej Woli i Zakładem Fizjopatologii Rozrodu i Gruczołu Mlekowego w Bydgoszczy. Ten ostatni został właśnie poinformowany, że zapadła decyzja o jego likwidacji.
Niedawno opublikowaliśmy tekst dowodzący niezbicie, iż likwidacja Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Bydgoszczy nie wynika z powodów merytorycznych. Najpierw, w 2010 roku, zlikwidowano w naszym mieście Wojskowy Sąd Garnizonowy. Z niewiadomych względów. Rozpatrywał dużo więcej spraw niż Wojskowy Sąd Garnizonowy w Poznaniu, któremu jednak pozwolono dalej działać. W kwietniu tego roku zakończy swój byt Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Bydgoszczy, a jednym z głównych powodów jej zamknięcia jest? brak Wojskowego Sądu Garnizonowego w naszym mieście.
Jaki jest sens likwidacji weterynaryjnego zakładu badawczego w Bydgoszczy? Podobno ekonomiczny. Powinien zarabiać na swoją działalność. To dość oryginalny pogląd. Do podstawowych zadań statutowych Państwowego Instytutu Weterynaryjnego należy prowadzenie badań naukowych i doskonalenie diagnostyki. Oczywiście, może prowadzić także działalność usługową, ale nie powinno się chyba traktować placówki badawczej jak supermarketu, od którego właściciel oczekuje jedynie wysokich obrotów i zysku.
Chociaż w naszym kraju wszystko jest możliwe. Na badania naukowe wydajemy jedynie ok. 0,6% PKB, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej wynosi 2% PKB. Na świecie wyprzedzają nas nawet takie potęgi naukowe, jak Mozambik i Bangladesz.
ZFRiGM jest, to znaczy był, bo teraz trzeba już używać czasu przeszłego, jedyną naukową jednostką weterynaryjną funkcjonującą w naszym regionie. Zajmował się etiologią, diagnostyką i zwalczaniem zapaleń gruczołu mlekowego oraz badaniem przyczyn i leczeniem zaburzeń płodności krów i klaczy.
Województwo kujawsko-pomorskie zajmuje czwarte miejsce w kraju pod względem hodowli bydła, głównie mlecznego. Jeszcze w latach 90. jedna krowa dawała 4 tys. litrów mleka rocznie, a teraz 10 ? 12 tys. litrów. Bardzo szybko, już po trzech latach, krowy są całkowicie wyeksploatowane. Kiedyś dawały mleko 8 – 10 lat.
Traktowanie tych zwierząt jak fabryk mleka skutkuje osłabieniem krowiego organizmu i licznymi zachorowaniami. Aż 80% interwencji weterynaryjnych dotyczy chorób wymion, zwanych uczenie gruczołem mlekowym, stanów zapalnych, opuchnięć, zakażeń. Tym właśnie zajmował się Zakład Fizjopatologii Rozrodu i Gruczołu Mlekowego w Bydgoszczy. Był w tym zakresie wiodącym zakładem w kraju. Zgłaszali się do niego hodowcy bydła mlecznego nie tylko z naszego regionu, ale także z Wielkopolski, Pomorza, Mazowsza, Śląska, Podlasia i Lubelszczyzny.
Dzięki bydgoskim specjalistom wprowadzono wiele nowych sposób leczenia schorzeń gruczołu mlekowego. To bardzo istotne, gdyż wśród drobnoustrojów wywołujących zapalenie wymienia znajdują się również bakterie patogenne dla człowieka.
ZFRiGM zajmował się także problemami związanymi z rozrodem zwierząt, bowiem wraz ze wzrostem produktywności maleje płodność. Dawniej krowa cieliła się raz do roku, obecnie wydaje na świat cielaka raz na trzy lata.
Zakład Fizjopatologii Rozrodu i Gruczołu Mlekowego zatrudnia stosunkowo nieliczną, ale wykwalifikowaną kadrę: 16 osób, w tym 5 pracowników administracyjno-technicznych. Stale wzrastała liczba klientów, a nie zaniedbywano także pracy naukowej, czego dowodem są setki publikacji i doniesień naukowych.
W minionym roku wykonano w zakładzie niemal 17 tysięcy płatnych badań dostarczonych próbek mleka, krwi oraz wymazów z dróg rodnych, a stała progresja w zakresie działalności usługowej najlepiej świadczyła o przydatności zakładu dla rolnictwa. Nie ma placówki w regionie zdolnej do podjęcia prac wykonywanych dotychczas w budynku przy ul. Powstańców Wielkopolskich 10. Bydgoszcz traci kolejną wartościową placówkę, traci też na prestiżu.
Początki procesu degradacji znaczenia Bydgoszczy sięgają czasów wojewodowania Włodzisława Gizińskiego, który zaangażował się w prace Rady Regionalnej Pomorza Nadwiślańskiego, osłabiając pozycję Bydgoszczy jako stolicy regionu. Po reformie administracyjnej kraju w 1999 roku proces ten nabrał niebezpiecznego tempa. Albo wyprowadzano z naszego miasta instytucje o zasięgu regionalnym i ponadregionalnym, albo tworzono nowe w sąsiednim Toruniu. Teraz przyszła kolej na likwidację następnej bydgoskiej placówki.
Przychodzi na myśl piosenka Wojciecha Młynarskiego ?Co by tu jeszcze??
Do sprawy powrócimy.