Po każdej olimpiadzie, następnego dnia po przybyciu polskiej ekipy wioślarskiej z olimpijskich aren, w siedzibie LOTTO-Bydgostia organizowany jest Piknik Olimpijski. Reprezentanci klubu z Rio de Janeiro wrócili wczoraj, więc dzisiaj na spotkaniu w klubie powitano ośmioosobową ekipę wioślarek i wioślarzy LOTTO-Bydgostia, uczestników XXXI Olimpiady, w tym złote medalistki w dwójce podwójnej Magdalenę Fularczyk-Kozłowską i Natalię Madaj oraz brązową medalistkę w czwórce podwójnej Monikę Ciaciuch. Bydgoskie medalistki tryskały doskonałym humorem.
- Troszkę kobiety przejęły rządy w wioślarstwie. Wyniki mówią same za siebie – oznajmiła zebranym na trawniku przed siedzibą LOTTO-Bydgostii Monika Ciaciuch, zwracając się m.in. do czterech obecnych medalistów poprzednich igrzysk olimpijskich: Roberta Sycza (złoto Sydney 2000 i Ateny 2004), Miłosza Bernatajtysa i Bartłomieja Pawełczaka (srebro Pekin 2008). Brązowa medalistka wyraziła nadzieję, że w przyszłości jeszcze więcej kobiet będzie uprawiać wioślarstwo.
Krótką relację z olimpijskich zmagań zdały bydgoskie mistrzynie olimpijskie. – My to zrobiłyśmy. Nas było na to stać, choć wszystkie znaki na niebie wskazywały na to. Mamy serce do walki. Takie małe kobiety też potrafią wiele zdziałać – oznajmiła Magdalena Fularczyk-Kozłowska. Wspominała, że zanim ruszyły do walki w finałowym wyścigu, na pomoście trener Witkowski nie omawiał taktyki rozegrania biegu, tylko powiedział krótko: “Macie to wygrać!”. – No to wykonaliśmy zadanie – powiedziała Fularczyk-Kozłowska. – Nie rozstajemy się ze zdobytymi medalami! – radośnie dodała Natalia Madaj.
Prezes klubu Zygfryd Żurawski przypomniał, że przed igrzyskami zakładał, że olimpijczycy LOTTO-Bydgostii realnie mają szansę na zdobycie czterech medali. – Męska czwórka była blisko, a męska ósemka niedaleko – przypomniał rezultaty osad, które niestety nie przyniosły medali. – Jeszcze dzisiaj wieczorem porozmawiamy o olimpiadzie w Tokio. Tam medalowa passa przez zawodników LOTTO-Bydgostii będzie kontynuowana – wybiegł w przyszłość prezes Żurawski.
Na spotkanie przybyła mocna reprezentacja polityków. – Wioślarstwo to jeden z najtrudniejszych sportów. Wystarczy spojrzeć na wysiłek malujący się na twarzach sportowców zaraz za metą. Na olimpiadzie zwyciężał bydgoski charakter – stwierdził Józef Ramlau, wicewojewoda kujawsko-pomorski.
Wicemarszałek województwa Zbigniew Ostrowski wspominał, że jechał samochodem i słuchał relacji w radiowej “Trójce”, gdy bydgoska dwójka podwójna zdobywała złoty medal. – Jak się skończył ten bieg, to zacząłem jak oszalały włączać klakson, co budziło pewne zdziwienie kierowców, którzy nadjeżdżali z przeciwka. Jesteśmy na Kujawach i Pomorzu dumni z was, dumni, że zawsze można liczyć na bydgoskie wioślarstwo – mówił.
Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski obliczył na kalkulatorze, że co półmilionowy mieszkaniec Ziemi wziął udział w olimpiadzie. Obliczył też, że bydgoscy sportowcy wypadli znakomicie. – Nie ma takiego drugiego miasta w Polsce jak Bydgoszcz, które ma udział w trzech ze zdobytych dotąd siedmiu medali. I to pewnie nie koniec – przewidywał Bruski.
Potem bydgoskie bohaterki obdarowane zostały kwiatami, a Magdalena Fularczyk-Kozłowska zaapelowała do prezesa Zygfryda Żurawskiego, by nie rezygnował w grudniu z funkcji prezesa klubu.
Więcej zdjęć: TUTAJ