Znak drogowy (pionowy) składa się z tarczy i słupka. Mieszkańcy pytają nas, dlaczego coraz częściej w miejscach, gdzie kiedyś stały znaki drogowe, stoją ?łyse? słupki. Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, widać w mieście słupki bez tarcz.

Nie było jednak łatwo zaspokoić ciekawość czytelników. Odsyłano nas od Annasza do Kajfaszu. Ale już wiemy, dlaczego sprawa owiana jest taką tajemnicą. Chodzi o to, że nadzór nad Zarządem Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej sprawuje obecnie wiceprezydent Mirosław Kozłowicz. A to w czasie gdy zajmował on stanowisko dyrektora ZDMiKP, pozostawiono pierwszy słupek bez tarczy.

Dobrze znamy tę sprawę, gdyż to nasz portal pisał w lipcu 2013 roku o potrzebie zdemontowania znaku ?uwaga dzieci? przed budynkiem przy ul. Świętojańskiej. Tam przecież od dawna nie ma podstawówki. W 2003 roku budynek został przekazany Akademii Medycznej, więc co najwyżej można zawiesić ostrzeżenie: uwaga studenci!

Na naszą publikację zareagował Mirosław Kozłowicz, ówczesny szef bydgoskich drogowców, wydając polecenie, żeby ten nieaktualny napis odnośnie dzieci natychmiast zniknął. Jego podwładni byli przekonani, że chodzi jedynie o tarczę, gdzie figurują słowa: ?uwaga dzieci? i ją odkręcili, a słupek pozostał.

Mirosław Kozłowicz nie jest już dyrektorem Zarządu Dróg, ale następca boi się zmieniać jego postanowienia i zarządził, żeby w razie konieczności zdemontowania znaku drogowego usuwać jedynie tarczę. Gdyby media wykazały zainteresowanie, należy informować, że to działanie oszczędnościowe, gdyż słupek może zostać w przyszłości wykorzystany.