Historia oznakowania Dworcowej i związanych z tym perypetii nie jest długa, ale dość burzliwa, z częstymi zwrotami akcji. Po wyremontowaniu ulicy postawiono przy krawężnikach mnóstwo znaków, z tego powodu, że z Dworcowej uczyniono strefę zamieszkania, czyli parkować można na niej jedynie w miejscach wyznaczonych. Jak to zwykle bywa, kierowcy się do znaków rzadko stosowali.
W pewien sierpniowy dzionek wparowali na Dworcową municypalni i zaczęli zakładać blokady na koła aut parkujących w miejscach, gdzie nie było znaków. Nie docenili jednak miejscowych kupców. Jeden z nich zawiadomił policję o łamaniu prawa przez strażników miejskich. Miejsca parkingowe na Dworcowej były niewłaściwie oznakowane, a w takich razach nie można karać osób niestosujących się do znaków.
Policjanci po przybyciu na Dworcową stwierdzili, że faktycznie ulica jest źle oznakowana. O miejscu parkingowym powinny informować dwa znaki: pionowy i poziomy. Na Dworcowej brakowało znaków poziomych. Strażnicy jak niepyszni zmyli się wtedy bez ?utargu?.
Ta sytuacja dała do myślenia bydgoskim drogowcom. Wkrótce ktoś wpadł na genialny pomysł takiego wzbogacenia znaku pionowego, by sprawiał wrażenie też trochę poziomego. Takie bydgoskie wash and go. Na Dworcowej pojawia się ekipa, która przykręciła do znaków tabliczki (poziome, a jakże) z napisami informującymi, że trzeba parkować bezpośrednio za znakiem albo bezpośrednio przed znakiem.
Rozporządzenie ministra infrastruktury dokładnie precyzuje, jak powinien wyglądać znak poziomy. To tzw. koperty, linie namalowane białą farbę na drodze. Doceniamy innowacyjny charakter pomysłu bydgoskich drogowców, ale miał on charakter opisowy, a koperta dokładnie wskazuje miejsce, gdzie może parkować samochód. Poza tym wojewoda przypomniała prezydentowi, że ma się trzymać przepisów.
W tej sytuacji Zarząd Dróg uznał za konieczne uzupełnienie oznakowania Dworcowej o znaki poziome i w mijającym tygodniu przystąpiono do malowania kopert. Znowu jeden z kupców wezwał policję. Pracownicy firmy wynajętej przez ZDMiKP naszkicowali kredą kopertę w pobliżu jego sklepu, ale on stwierdził, że za mało miejsca zostawiono na chodniku dla przechodniów.
- Potwierdzam, że doszło do interwencji. Policjanci stwierdzili nieprzepisową odległość do ściany kamienicy, za mało miejsca pozostawiono dla ruchu pieszych – ustalił nadkom. Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy.
Nauka nie poszła w las. Pozostałe koperty zostały namalowane w takiej odległości od budynków, która umożliwia przechodniom swobodne poruszanie. Zarząd Dróg dowiódł, że jest wyuczalny, tylko potrzebuje trochę czasu na poznanie przepisów.