Ponad 100 osób manifestowało dzisiaj na Starym Rynku na wezwanie stowarzyszeń i organizacji opozycyjnych w 36. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.
- Witajcie strażnicy pamięci, witajcie obywatele RP! - rozpoczął demonstrację Piotr Pukszto z bydgoskiego KOD-u i zapowiedział, że manifestacja ma na celu uczczenie ofiar stanu wojennego i zaprotestowanie przeciwko temu, "co teraz w Polsce się dzieje". Mówiąc o zmianach, które w kraju się dokonują, porównał je z tymi, które przeprowadził 36 lat temu gen. Jaruzelski: "grudzień jest ulubionym czasem na te w cudzysłowie dobre zmiany, a mówiąc wprost, podłe zmiany". - A każda zmiana ma swoją twarz - stwierdził i wymieniał twarze zachodzących zmian od "naczelnika", przez ministrów rządu: Jana Szyszki, Antoniego Macierewicza, Bartosza Kownackiego, obecnej wicepremier Beaty Szydło i nowo powołanego premiera Mateusza Morawieckiego. - No i mamy nowego premiera, który mówiąc o ludziach, którym zawdzięczamy wolność i demokrację w Polsce zapomina o jednym człowieku. Podpowiecie mu, o kim zapomina? - zwrócił się Pukszto do zgromadzonych. "Lech Wałęsa, Lech Wałesa!" - skandowali wszyscy. - Widzicie. Zna pięć języków, poliglota, człowiek świata, a wy mu przypominacie... - pochwalił zgromadzonych. Wyliczanie twarzy "dobrej(podłej) zmiany" zakończył na pośle Łukaszu Schreiberze, który im, "gorszemu sortowi", przedstawiał propozycje zmian do ordynacji wyborczej. Na podstawie poczynionych obserwacji, Łukasza Schreibera ocenił jako inteligentnego, ale o "twarzy młodego, cynicznego człowieka".
- Patrzmy na te twarze, zwracajmy im uwagę, że źle czynią, że dorobek ludzi, którzy złożyli najwyższe ofiary, żeby nasze państwo, żebyśmy my jako społeczeństwo byli wolni, żebyśmy mogli demokratycznie stanowić o tym państwie, w tej chwili jest zaorywane - zaapelował Pukszto.
Następnie Andrzej Bobkowski, lider bydgoskiego KOD-u, odczytał list od senatora Jana Rulewskiego, "walczącego o demokrację w senacie". Kwiecisty list bydgoskiego senatora zaczynający się od: "Słowa do bydgoszczan zebranych na Starym Rynku 13 grudnia 2017 roku..." zawierał ocenę, że "dzisiejsza Polska ma wyraz rozpaczy". Twierdzenie to oparte było m.in na tym stwierdzeniu, że reformy sądownictwa nie przeprowadzają prawnicze autorytety z kraju i zagranicy, a wprowadza je dwóch doktorów prawa (Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda) za pośrednictwem prokuratora stanu wojennego (Stanisław Piotrowicz).
Odczytanie listu senatora Rulewskiego zakończyło skandowanie: "Konstytucja, konstytucja", "PiS - kłamstwo" i "Wolność, równość, demokracja".
Danuta Matusik ze Stowarzyszenia "Ster na Demokrację" stwierdziła, że "13 grudnia jest przykry dla wszystkich polskich patriotów", a obecny reżim z reżimem ekipy stanu wojennego wiele łączy ("PiS zastąpił czołgi anytydemokratycznymi uchwałami").
List do demonstrujących wysłał również Józef Herold. Były redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" w Bydgoszczy przeprowadził w nim analizę porównawczą między stanem wojennym sprzed 36 laty a obecnym stanem wyjątkowym. Jakie są różnice? W 1981 roku było zagrożenie agresją ZSRR, a teraz Putin pije szampana, bo Jarosław Kaczyński odrywa Polskę od Unii Europejskiej. A podobieństwa? Dążeniem Wojciecha Jaruzelskiego i Jarosława Kaczyńskiego było zniszczenie Lecha Wałęsy. Twórca "Gazety Wyborczej" w Bydgoszczy podkreślił jednak, że telewizyjna propaganda teraz prześcignęła tę poprzednią. Józef Herold porównał też imperatywy obecnej władzy i protestujących: obecnie rządzący kierują się imperatywem "raz zdobytej władzy nie oddamy", a protestujący: "raz zdobytej wolności nie oddamy". Takie postawienie sprawy wywołało skandowanie: "Lech Wałęsa, Lech Wałęsa" i "Jan Rulewski, Jan Rulewski".
Manifestacja zakończyła się złożeniem wiązanki kwiatów przez delegację protestujących z Piotrem Pukszto na czele pod tablicą budynku przy ul. Stary Port, gdzie w latach 1980-81 mieścił się Międzyzakładowy Komitet Założycielski, a następnie Zarząd Regionu Bydgoskiego NSZZ "Solidarność".