Wiele obiecywano sobie w naszym mieście po dzisiejszym występie w Londynie zawodnika Zawiszy Bydgoszcz Marcina Dołęgi w podnoszeniu ciężarów w kategorii do 105 kg. Tymczasem to nie był dzisiaj dzień trzykrotnego mistrza świata. W niemal identyczny sposób spalił trzy podejścia w rwaniu do ciężaru 190 kg i jego udział w igrzyskach zakończył się kompletnym niepowodzeniem. Nie zawiódł inny Polak, Bartłomiej Bonk, który wywalczył po wspaniałej walce w tej samej kategorii brązowy medal.

Zebrani w strefie kibica na Wyspie Młyńskiej nieliczni kibice z prezydentem Bydgoszczy Rafałem Bruskim przeżyli bolesny zawód. Po każdej palonej próbie przez zawodnika Zawiszy następował jęk zawodu i niedowierzanie. – Sport to przegrane i zwycięstwa. Dzisiaj się nie udało. Ale przez eliminacje przeszli kajakarze i mam nadzieję, że będziemy się jeszcze cieszyć z sukcesów naszych sportowców. Kibicujmy Polakom, a jeśli dodatkowo są bydgoszczanami to tym bardziej – powiedział w minorowej atmosferze Rafał Bruski.

Odnotujmy, że największymi siłaczami z Polski, a i na świecie są zawodnicy urodzeni na Krajnie. Mistrz olimpijski Adrian Zieliński urodził się w Nakle nad Notecią i trenuje w Tarpanie Mrocza, a dzisiejszy brązowy medalista Bartłomiej Bonk urodził się w Więcborku, jest wychowankiem MLKS-u Krajny Sępólno Krajeńskie, ale aktualnie trenuje w Budowlanych Opole. Gdyby kontynuował karierę na Krajnie, to kto wie, czy poprzestałby dzisiaj na brązowym medalu!