Jedyny bydgoski radny niezrzeszony wezwał byłego dziennikarza „Gazety Wyborczej” do przeprosin, usunięcia ze stron internetowych felietonu, który narusza jego dobra osobiste oraz wpłaty 5 tys. zł na konto hospicjum im. Popiełuszki.
W jednym ze swoich felietonów Marcin Kowalski użył pod adresem bydgoskiego radnego określeń, które ten uznał za obelżywe. Chodzi o takie sformułowania jak m.in. „takie indywiduum jak Bogdan Dzakanowski” czy „skompromitowany kolejnymi kłamstwami i oszczerstwami szkodnik”.
W miniony piątek radny Dzakanowski udał się do siedziby firmy Markomedia.pl Marcin Kowalski, by osobiście wręczyć autorowi tych określeń „Wezwanie do usunięcia skutków naruszeń prawa i zaniechanie dalszych naruszeń”.
Były dziennikarz „Gazety Wyborczej” ma opublikować następujące oświadczenie: „Przepraszam Pana Bogdana Dzakanowskiego, Radnego Miasta Bydgoszczy, za naruszenie jego dobrego imienia, godności i czci sformułowaniami, jakich użyłem w felietonie opublikowanym w dniu 5 lutego 2018 r. na stronie metropolia.bydgoska.pl, bezpodstawnie i lekkomyślnie wykorzystując określenia, którymi pomówiłem Bogdana Dzakanowskiego, a nadto obraziłem go, posługując się językiem pogardy i nienawiści, który jest niedopuszczalny w debacie publicznej, czego obecnie żałuję.”
- Udałem się pod adres siedziby firmy Kowalskiego, a w tym samym lokalu znajduje się też siedziba konsula Czech - dziwił się Bogdan Dzakanowski. Ani konsula, ani felietonisty nie zastał. Nadał więc wezwanie listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.
W ciągu 14 dni od otrzymania wezwania Marcin Kowalski ma opublikować przeprosiny, w przeciwnym razie czeka go proces o naruszenie dóbr osobistych.