Marzena Wróbel stwierdziła, że zaniedbania i błędy dotykające dziś oświatę zemszczą się na Polsce i Polakach za dziesięć ? dwadzieścia lat. Zarzuciła rządowi, że dopuszcza do prywatyzacji edukacji narodowej i nie bierze odpowiedzialności za kształcenie i wychowanie młodych ludzi. Programy nauczania, mające obowiązywać od września 2013 roku, zdaniem posłanki, prowadzą do przedwczesnej specjalizacji, nieadekwatnej do młodego wieku uczniów. Już w drugiej klasie, w szkole ponadgimnazjalnej, uczeń, mając szesnaście lat, decyduje o wyborze zawodu i specjalizacji, dowodziła poseł Wróbel. Młody człowiek, który orzeknie, że chce specjalizować się w tak zwanych dziedzinach ścisłych zostaje pozbawiony systemowej wiedzy historycznej, alarmowała posłanka. Uczniom proponuje się zamiast solidnej nauki historii nauczanie ?blokowe?, czy też ?modułowe?, polegające na przekazywaniu wiedzy jedynie o wyizolowanych zjawiskach historycznych. Takie nauczanie, zdaniem posłanki, zagraża tożsamości narodowej i integralności społeczeństwa.

- Jedynym modułem ściśle historycznym, w owym nauczaniu blokowym, jest moduł tematyczny: ?Ojczysty panteon i ojczyste spory? – mówiła Marzena Wróbel. – Inne moduły proponowane przez ministerstwo odnoszą się do kultury, mediów, więc nie mają wiele wspólnego z nauczaniem historii.

Marzena Wróbel uznała za błąd obniżenie wieku, w którym obejmuje się dzieci obowiązkiem szkolnym. Mówiła, że jest to polityka ?wysyłania? młodych ludzi o rok wcześniej na rynek pracy, co przy jednoczesnym podniesieniu wieku emerytalnego zaowocuje wzrostem bezrobocia. Młodzi ludzie już są, a w przyszłości będą, jeszcze bardziej zmuszani do emigracji.

Mankamentem współczesnej polityki edukacyjnej jest w opinii posłanki Wróbel osłabienie kompetencji państwa względem samorządów zarządzających przedszkolami i szkołami. – Nie ma kontroli państwa nad edukacją ? mówiła Wróbel.

Tymczasem samorządy, zdaniem posłanki, przeinwestowawszy w innych dziedzinach, oszczędzają na edukacji ? stąd tak masowa likwidacja szkół w Polsce.

Osobno Marzena Wróbel zajęła się sprawą pakietu energetycznego. Wyjaśniła, że Polska prowadzi złą politykę energetyczną i pochopnie zgodziła się przyjąć rygory pakietu energetycznego. Przypomniała, że do 2020 roku Polska ma zmniejszyć emisję CO2 o 20% i w 20% pozyskiwać energię ze źródeł odnawialnych. Wiele wskazuje na to, że Polska nie sprosta tym ?wyśrubowanym? wymaganiom i wówczas każdy z nas poniesie koszty pochopnie przyjętych zobowiązań energetycznych ? drastycznie wzrosną ceny energii. Ucierpią, jak dowodziła posłanka, głównie nasze kieszenie, bo producenci energii przerzucą koszty na nabywców i odbiorców energii, co zaowocuje wzrostem cen wszystkiego, bowiem w koszcie każdego towaru zawiera się koszt zużytej energii na jego produkcję, przechowywanie i transport.

- Eksperci szacują, że przyjęcie pakietu energetycznego kosztować nas będzie także utratę około 250 tys. miejsc pracy ? mówiła Wróbel. – A kupowanie na wolnym rynku praw do emisji CO2 będzie rujnowało polską gospodarkę.

Pakiet klimatyczny uniemożliwia Polsce korzystanie z naturalnych zasobów węgla i skazuje nasz kraj na dostawy gazu z Rosji, co czyni z Polski swoisty łup energetyczny i tworzy możliwość wpływania na polską politykę poprzez ceny gazu lub ograniczanie jego dostarczania.

- Nie trzeba dziś wojny, żeby uzależnić kraj ? powiedziała posłanka Wróbel.