Blisko 100 osób przyszło na spotkanie z liderem Komitetu Obrony Demokracji Mateuszem Kijowskim do niewielkiej sali hotelu Campanile przy ul. Jagiellońskiej. – Frekwencja przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Daje to nam dodatkową motywację – powiedziała Katarzyna Zabłocka, bydgoska liderka KOD.

- Jesteśmy z pokolenia Solidarności z lat 1980-1981. Co robić, by młodzież zainteresować tym ruchem? – zapytał jeden z uczestników spotkania. – Młodzi jeszcze nie widzą, w którą stronę zmiany w naszym kraju zmierzają. Ludzie, którzy mają doświadczenie więcej widzą. Nie doszło do nich, co się dzieje – wyjaśnił Mateusz Kijowski i porównał to zjawisko z absencją młodych w Wielkiej Brytanii podczas referendum. – Następnego dnia wyszli na ulice, protestując przeciw Brexitowi – dodał.

Nie mogło zabraknąć pytań o Trybunał Konstytucyjny: dlaczego wycofany został obywatelski projekt ustawy? – Inicjatywa obywatelska została wycofana, gdy większość parlamentarna przesłała do trzeciego czytania projekt, w którym nie było słowa o naszym projekcie. Utrzymywanie tej inicjatywy jako przykrywki dla machinacji PiS nie miało sensu. Dlatego ją wycofaliśmy. Tłumaczyliśmy to, ale propaganda mediów rządowych działa – tłumaczył Kijowski.

Czy Bydgoszcz została namaszczona na siedzibę KOD w województwie? – padło pytanie. – Wpływy Rydzyka w Toruniu są duże – uzasadniono. – Nie wiem, czy decyzja o siedzibie w ogóle zapadnie. Ważne, żeby ludzie działali dla wspólnego celu – mówił Kijowski. – We wrześniu będą wybory. To od państwa zależy, jak te struktury będą wyglądały – wtrąciła wtedy Katarzyna Zabłocka.

- Jaki jest główny cel KOD? Dokąd idziemy, dokąd zmierzamy? – to było kolejne pytanie. – Taki sam jak każdego człowieka. Żeby świat był lepszy. Robimy to w trosce o Polskę, o naszą przyszłość. Celem jest zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego – odpowiedział Kijowski.

Konkretny pomysł przedstawił Józef Herold, były redaktor naczelny bydgoskiej “Gazety Wyborczej”. – Jest taka potrzeba, by stworzyć zespół, który będzie zbierał wszystkie niedotrzymane obietnice, wszystkie przekręty, to, czego jesteśmy świadkami, który będzie spisywał czyny i rozmowy. Nie wszyscy czytają “Wyborczą” czy oglądają TVN – przekonywał Herold i uzasadnił propozycję: – Będą wybory. Wówczas wyciągniemy te wszystkie argumenty. Wtedy będzie prościej – stwierdził i zadał pytanie: – Mateuszu, na pewno masz takie marzenie co do ilości członków. Zdradź, ile to jest, czy to jest 50 tys. czy 600 tys. jak w Niemczech. Jak to liczysz? – zapytał Herold.

- Marzę, by było nas 38 milionów – wypalił Kijowski. Zastrzegł jednak, że takiej liczby członków organizacja prawdopodobnie nie osiągnie. – Na razie spłynęło kilka-kilkanaście tysięcy deklaracji. Pewnie nie będzie nas tyle, co w latach “Solidarności”, w latach 80. – zastrzegł i wyjaśnił dlaczego KOD nie osiągnie wielkości Solidarności sprzed ponad 30 lat i przedstawił strategię budowania organizacji.

- Członkom KOD-u grozi wyrzucenie z pracy, grozi im to, że ktoś będzie krzywo patrzył lub straci kontrahenta. Jesteśmy zastraszani od góry do podwórka lokalnego. Organizacja może być też podobna do elitarnej organizacji z czasów działania podziemnego, kiedy musieliśmy unikać pełnej jawności. Choć im więcej nas będzie tym lepiej, bo wszystkich przecież nie zamkną – stwierdził.

Mateusz Kijowski zdecydowanie wykluczył możliwość przekształcenia KOD-u w partię polityczną. – Nie będzie, bo nikt tego nie chce. Wtedy musielibyśmy się podzielić. Jesteśmy ruchem społecznym, obywatelskim. Nigdy nie będziemy partią polityczną – zaakcentował.

Wtedy padło pytanie o liczebność bydgoskiego KOD-u. – Mamy 120 deklaracji – poinformowała Katarzyna Zabłocka i dodała, że działacze stowarzyszenia codziennie zapraszają sympatyków do lokalu przy ul. Gdańskiej 152A.

- Mateuszu, 38-milionowa organizacja… Ale z prezesem czy nie? – ciekawość okazał sympatyk KOD-u. – Jak prezes się zgłosi, przyjmiemy. Będę członkiem wprowadzającym – rozwiał wątpliwości Kijowski co do możliwego akcesu do KOD-u Jarosława Kaczyńskiego.

Wątpliwości wzbudziły kontakty KOD-u z zagranicą. – Polska jest członkiem Unii Europejskiej. Te państwa są partnerami Polski. Tym państwom chcieliśmy pokazać, że Polska to nie jest rząd polski. Polski rząd ma demokratyczny mandat do tego, żeby sprawować władzę, ale nie reprezentuje oczekiwań i aspiracji całego narodu. Gdybyśmy pozwolili światu uwierzyć, że rząd polski reprezentuje polskie aspiracje, to stracilibyśmy wiele sympatii. Bo rząd mówi co innego niż obywatele – wytłumaczył.

Mateusz Kijowski przedstawił też relacje między Kościołem a KOD-em. – Mamy całkiem sporo księży, którzy sympatyzują z KOD-em. Nawet rozmawiałem z jednym z polskich kardynałów. Nie był krytyczny, raczej chyba stanąłby po naszej stronie, gdyby musiał się opowiedzieć – ocenił, ale nie ujawnił swojego rozmówcy. Kijowski wskazał, że nie można ukrywać aktów siania nienawiści z ambony, choć zalecał też bardziej umiarkowaną postawę.

- Dobrze być otwartym również na ludzi wierzących – mówił i wskazał, jak powinni postępować członkowie stowarzyszenia, by relacje Kościół-KOD były właściwe. – Tak jak my chcemy, by nas ludzie wierzący, czy Kościół nie odpychał, nie odrzucał i nie wyłączał poza nawias, tak samo my nie powinniśmy wyłączać ludzi wierzących poza nawias. Nie możemy być zbyt twardzi wobec ludzi wierzących. Przestrzegam przed takim bardzo ostrym walczeniem z wszystkim co się wiąże z religią i Kościołem. To nam nie służy – zalecił.

Wtedy jedna z uczestniczek wyraziła wątpliwość, czy KOD nie działa zbyt miękko. – Nie mówię o biciu czy strzelaniu. Ale w przestrzeganiu prawa – powiedziała i uznała, że właściwą formą protestu mogłyby być blokady.

Mateusz Kijowski nie wyraził entuzjazmu dla działań radykalnych. – Przed nami długa droga. Działania radykalne wymuszają działania coraz bardziej radykalne. A do tego nie chcemy doprowadzić. Bo czy to da sukces? – zapytał i wskazał na sondaże, które aktualnie nie dają szans na sukces. – Radykalne działania niewiele dają – stwierdził i opowiedział się za pracą u podstaw.

Odpowiadając na kolejne pytanie, Mateusz Kijowski relacje z organizacjami pozarządowymi uznał za dobre. Jako przykład podał współpracę z organizacją ?Dziewuchy dziewuchom? przy akcjach promujących ustawę liberalizującą ochronę życia poczętego. Dodał jednak, że bliska współpraca KOD-u z organizacjami pozarządowymi może im zaszkodzić, bo może odciąć je od grantów czy dotacji rządowych. Poinformował, że nawet Jurek Owsiak powiedział, żeby nie wciągać go do polityki.

Czy Mateusz Kijowski spotka się z papieżem podczas Światowych Dni Młodzieży? – Nie mam pewności. Myślę, że kiedyś może do tego dojść w czasie ŚDM – powiedział, ale po chwili inaczej sformułował odpowiedź: – Podejrzewam, że nie, bo program pielgrzymki jest bardzo ścisły i zdefiniowany według podstawowej zasady, że nie ma w ogóle spotkań z politykami. To zastrzeżenie uzupełnił deklaracją: – Jestem przekonany, że gdyby papież Franciszek był Polakiem, to byłby w KOD-zie! – wyznanie to zebrani przyjęli oklaskami.

Gdy wróciła sprawa kontaktów KOD-u z zagranicą Mateusz Kijowski zdecydowanie odrzucił możliwe wątpliwości. – Europa to nie zagranica, kiedy jesteśmy członkami Unii Europejskiej, mamy nasz parlament w Brukseli i Strasbourgu, mamy naszą Komisję Europejską, mamy naszą Radę Europy i mamy tam naszych ludzi. Nie chodzimy ze skarga do ludzi obcych, tylko rozmawiamy z tymi, z którymi zgodziliśmy się przestrzegać wspólnych wartości i strzec wspólnych zasad. Zgłaszamy się do nich, żeby nam pomogli wywiązać się z naszych zobowiązań. Nie widzę tego w żadnym wypadku jako jakieś donoszenie, zdradzanie na zewnątrz.

Na pytanie, czy nie traci nadziei, gdy choć cały świat jest przeciw PiS, to jednak idzie on do przodu jak czołg, odpowiedział: – Jeżdżę po całej Polsce.Wszędzie są ludzie, którzy są z nami, którzy stoją po stronie prawa, po stronie wartości. Nie mam żadnych wątpliwości, że Polska będzie wolnym krajem. To kwestia czasu.