Ministerstwo Rozwoju Regionalnego odchodzi od szybkiego forsowania procesu metropolizacji kraju. W związku z nową perspektywą unijną na lata 2014-2020 Polska ma jednak nadzieję uzyskać dotacje z Unii na tzw. politykę miejską. Na dofinansowanie mogą liczyć spełniające unijne kryteria duże miejskie ośrodki. Z tego powodu ministerstwo zleciło Polskiej Akademii Nauk opracowanie pt. Delimitacja miejskich obszarów funkcjonalnych stolic województw. W badaniach prowadzonych pod kierunkiem prof. Przemysława Śleszyńskiego poddano wszystkie większe ośrodki miejskie w Polsce. Z rezultatów badań wynika jednak, że Bydgoszcz i Toruń tworzą zupełnie odrębne obszary funkcjonalne.

- To opracowanie stanowi przełom. Po raz pierwszy dostrzeżono fakty, o których nasze stowarzyszenie mówi od kilku lat. Tereny między Bydgoszczą a Toruniem rozdziela Puszcza Bydgoska, obszary objęte ochroną NATURA 2000, niezamieszkałe. Zostało to w PAN-owskim badaniu uwzględnione i badania dla Bydgoszczy i Toruniu przeprowadzono odrębnie. Po raz pierwszy obiektywne kryteria wykazały fikcyjność związków funkcjonalnych Bydgoszczy i Torunia – poinformował Piotr Cyprys, prezes Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska. – Bydgoski obszar funkcjonalny ma nachylenie w kierunku zachodnim i południowym – dodał. Zdaniem Metropolii Bydgoskiej nasze miasto powinno zabiegać o jak najlepsze skomunikowanie z gminami powiatu bydgoskiego, Szubinem, Łabiszynem, a nawet Nakłem, ponieważ badania wykazują naturalne związki funkcjonalne łączące gminy tego obszaru.

Jeszcze większe zainteresowanie zebranych wzbudziła informacja wraz z ilustrującą to mapką pokazującą dysproporcje w podziale środków unijnych z Regionalnego Programu Operacyjnego na poszczególne powiaty województwa w latach 2007-2012. Wynika z niej, że średnio na jednego mieszkańca najwyższe w województwie dofinansowanie, przekraczające 5 tys. zł na osobę odnotowano w powiecie grudziądzkim i Toruniu. W Bydgoszczy było ono ponad dwukrotnie niższe. Dane te zostały wyliczone na podstawie informacji publikowanych na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

- Proporcje mogą zostać nieznacznie skorygowane wskutek nieprzypisania kwoty blisko 2 mld zł zł żadnemu z powiatów, ale nie zmienia to niekorzystnych dla Bydgoszczy tendencji – wyjaśnił Piotr Cyprys. Dodał też, że środki unijne dzielone przez rząd w ramach programu “Infrastruktura i Środowisko” są dla Bydgoszczy jeszcze bardziej niekorzystne w stosunku do tych, które przyznane zostały Toruniowi. Padły nawet liczby: 278 mln zł dla Bydgoszczy, 950 mln dla Torunia.

Zebrani z rozczarowaniem przyjęli wiadomość, że spotkanie po raz kolejny zignorował zaproszony na nie wicemarszałek województwa Edward Hartwich, radny wojewódzki wybrany w bydgoskim okręgu wyborczym. W spotkaniu uczestniczył Jan Szopiński, zastępca prezydenta Bydgoszczy. – Działania marszałka zmierzają do osłabienia Bydgoszczy. Nie możemy być szantażowani faktem, że Unia przyzna łącznie Bydgoszczy i Toruniowi 60 mln euro w nowym rozdaniu, jeśli będziemy działać razem, bo Bydgoszcz i tak otrzyma niewielką część tej kwoty – powiedział wprost Jerzy Drożniewski. – Dysproporcja jest przerażająca – stwierdził bydgoski radny Stefan Pastuszewski. Zawnioskował jednocześnie, by na następne spotkanie zaprosić radnych sejmiku wybranych z Bydgoszczy i raz jeszcze wicemarszałka Hartwicha.

Prowadzący dyskusję Piotr Cyprys, Michał Głuszkowski i Jacek Moniuk zapowiedzieli, że dalej walczyć będą o proporcjonalny podział środków. – My dostarczamy podatki, a Bydgoszcz jest najsilniejszym gospodarczo miastem regionu, więc i dofinansowanie powinno wracać do naszego miasta proporcjonalnie – stwierdzili. I zapowiedzieli wystąpienie do marszałka województwa o dokładne rozliczenie dotąd rozdysponowanych funduszy. – Niektórzy nie chcą tego widzieć, ale to powinno być ujawnione.