Zaglądam na oficjalną stronę miasta, żeby wybadać, o co właściwie chodzi z ankietą rozpisaną przez Ratusz. A tam tylko jedno pytanie: Czy jesteś za utworzeniem przez Miasto Bydgoszcz wraz z innymi Gminami i Powiatami, związku metropolitalnego o nazwie ?Metropolia Bydgoszcz?? Brakuje mi informacji, naprawdę. Czy mam tylko polegać na własnej wyobraźni, żeby odpowiedzieć na to pytanie?
Wiem z gazet, że ustawę w tej sprawie Prezydent RP podpisał w październiku. Co za tym idzie? Czytam sobie Internet i widzę: Ustawa ta nie jest przeciwko nikomu, jest jedynie koniecznym i niezbędnym narzędziem dla dużych ośrodków miejskich usprawniającym ich współdziałanie z gminami obszaru funkcjonalnego. Intrygujące, że ktoś czuł konieczność tłumaczenia w ten sposób tej ustawy.
Czytam dalej: Trzeci obszar budzący wątpliwości ze strony włodarzy gmin to ewentualne sekowanie ich przez marszałka województwa w odwecie za wejście we współpracę z Bydgoszczą. ? Przekonujemy, że nic złego nie może się wydarzyć ? podkreślił pełnomocnik prezydenta ds. utworzenia metropolii. Wróżbiarstwo. Więc tak: Zintegrowane Inwestycje Terytorialne dla Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Funkcjonalnego to za mało i pomysł narzucony przez siłę wyższą, a my sobie sami damy radę i nic złego się nie może wydarzyć. Eh, z życia wiem, że zawsze się może wydarzyć coś nieoczekiwanego, nie powiem ? złego, bo to zakrawa na czarnowidztwo. Ciekawe, czy mieszkańców gmin zaproszonych do związku metropolitalnego też zapytano w ankiecie i czy ta ankieta tak samo nie cieszy się specjalnym zainteresowaniem?
Ludzie są zmęczeni codziennością i po prostu większość mieszkańców Bydgoszczy nie przykłada wagi do konieczności przemyślenia własnego zdania w kwestii tego, czy Bydgoszcz ma zostać metropolią, czy nie. Trudno dostać się do lekarza, trudno wsiąść do tramwaju, bo ma wysokie stopnie, trudno o pracę, trudno związać koniec z końcem ? i myślę, że właśnie dlatego trudno jest też Ratuszowi zebrać wiążącą liczbę odpowiedzi na pytanie o utworzenie związku metropolitalnego. Bydgoszczanin umęczony codziennością nie wie do końca, co z tego dla niego wyniknie poza autobusem do Sicienka z dogodnego punktu w mieście.
Stawianie pytań zamkniętych nakierowanych treściowo na konkretny cel nosi ostatnio miano konsultacji społecznych. Wzięłam w nich udział w tradycyjny sposób ? krzyżykiem zaznaczyłam odpowiedź na karcie, myśląc sobie, ileż to znowu drzew poszło pod topór ? urna na głosy też była z papieru.
Mój ulubiony Cortazar zauważył kiedyś: Sam fakt zastanawiania się nad wyborem wykrzywia i zaciemnia to, co wybieramy. I tak się właśnie czuję ? jak prawdziwa Polka ? mimo, że pytają mnie o zdanie, nie czuję z tego satysfakcji.