Raport nie pozostawia złudzeń: pałac jest zarządzany bardzo źle, nadzór dyrektor Marzeny Matowskiej jest nieskuteczny, a publiczne pieniądze idą w ostromeckie błoto. Język jakim pisany jest raport sugeruje, że kontroler (kontrolerzy?) dostosował się do poziomu kontrolowanej jednostki. “Spis ujawnił ogólny chaos organizacyjny, bałagan we wszystkich departamentach, braki inwentarzowe, niesprawny sprzęt techniczny, instalacje technologiczne w Pałacu Starym i budynkach przyległych. Pracownicy wszystkich pionów sprawiają wrażenie, jakby zatrudnili się tu przed kilkoma dniami. Nikt nie zna struktury ZPP, zależności służbowej, trudno jest ustalić kto, w jakim zakresie odpowiada np. za stan techniczny urządzeń, instalacji technicznych” – czytamy.

Kilka uwag jest jednak bardzo konkretnych. Według raportu zaginęło kilka elementów wyposażenia pałacu, m.in. fotel, dwa stoły bankietowe, aparat fotograficzny. Jako bardzo poważne uchybienia kontrolerzy wskazali brak koszy na śmieci w pokojach hotelowych, wykładziny podłogowe są “jedynie odkurzane”, trudność w ustaleniu “faktycznego stanu obrusów”, do tego – o zgrozo – bramy wjazdowe do garaży trzeba otwierać ręcznie! Kontrolerów boli także brak “jasnych zasad sprzątania”. Wręcz o “działanie przestępcze” ociera się, zdaniem autora raportu, umożliwienie kontroli służbie celnej w magazynie, gdzie ujawniono “kilkanaście butelek z nieaktualną akcyzą”.

—-

Moim zdaniem

Ujawniony zdecydowanie wbrew woli MCK-u raport, jeśli rzeczywiście ta wersja będzie ostateczną, kompromituje chyba wszystkich aktorów tej farsy: dyrektor Matowską, która dopiero teraz zainteresowała się pałacem, szefostwo Ostromecka, które do bałaganu dopuściło, ale i… kontrolera, o którym się mówi, że bardzo chce zastąpić obecną dyrekcję ZPP Ostromecko.