W listopadzie powinniśmy dowiedzieć się, ile będzie kosztować bydgoszczan woda i oczyszczanie ścieków w roku 2012. Jak co roku, zanim wodociągi złożą do Prezydenta Bydgoszczy wniosek taryfowy, zawierający te dane, Rada Miasta na sesji winna przyjąć doroczną informację o realizacji programów inwestycyjnych prowadzonych przez MWiK. Realizowanie przez wodociągi tych programów ma istotny wpływ na cenę wody, więc akceptująca decyzja Rady Miasta uwierzytelnia zasadność ewentualnych podwyżek. W naszym mieście te ceny, jak wiadomo, są jedne z najwyższych w kraju.

W minionych latach radni PiS i SLD częstokroć protestowali przeciw, ich zdaniem, nieuzasadnionym wzrostom cen. Twierdzili, że powodem drastycznych podwyżek jest marnotrawne i niegospodarne kierowanie tym przedsiębiorstwem przez prezesa i dyrektora naczelnego tej firmy, Stanisława Drzewieckiego.
W poprzedniej kadencji dla zbadania zarzutów, jakie formułowano przeciw Drzewieckiemu powołano, złożoną z radnych, specjalną komisję doraźną. Prace komisji zakończyły się sporządzeniem raportu, którego treść wraz z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa złożono w prokuraturze.

Dzisiaj na sesji informację o działalności inwestycyjnej w imieniu Prezydenta Bydgoszczy przedstawiał nie Stanisław Drzewiecki, ale upoważniona przez niego Izabela Szpoper. W dyskusji najpierw głos zabrał radny Tomasz Rega (PiS), który skrytykował nie tyle dokument, co dotychczasowe kierowanie i nadzorowanie spółki przez jego prezesa i prezydenta miasta. Przypomniał przegrany przed sądem arbitrażowym przez MWiK spór z jednym z wykonawców o wartości 2 mln zł, fatalną dla miasta inwestycję w postaci spalarni osadów pościekowych, zmarnotrawienie 80 mln zł przy realizacji inwestycji – stacji uzdatniania wody na Czyżkówku. Fatalny dla MWiK-u klimat wokół bydgoskich wodociągów zaowocował utratą przez Stanisława Drzewieckiego funkcji prezesa Izby Gospodarczej “Wodociągi Polskie”. Wypowiedź zakończył sugestią i przestrogą, że wszystko zmierza do tego, że bydgoskie wodociągi zamierza się sprywatyzować. Wypowiedź radnego Regi skomplementował Jacek Bukowski (SLD), twierdząc, że wielokrotnie wzrosły również koszty, jakie poniesiono przy realizacji spalarni osadów w stosunku do wcześniej planowanych.

Izabela Szpoper odnosząc się do zarzutów radnych stwierdziła, że MWiK od rozstrzygnięcia sądu arbitrażowego odwoła się do sądu powszechnego, a co do domniemanych zwielokrotnionych kosztów spalarni uznała, że radny musiał pomylić liczby. W sprawie zarzutów dotyczących realizacji stacji uzdatniania wody stwierdziła, że nie jest upoważniona do odniesienia się do nich.

Radny Stefan Pastuszewski (PiS) pogratulował wystąpienia przedstawicielce prezydenta, jednocześnie zaapelował do Prezydenta Bydgoszczy o zlecenie bydgoskim naukowcom dokonania bezstronnej analizy, która rozstrzygnie wszystkie nasuwające się wątpliwości, a radny Rega dodał, że nie pani powinna tutaj stać, tylko prezes Drzewiecki.

Wtedy do sali obrad przybył szef MWiK, któremu udzielono głosu:

- MWiK nigdy nie odmówił udzielenia informacji, czy to prezydentowi, czy radzie miasta. Ale protestował, gdy w stosunku do firmy posługiwano się kłamstwami. Tak samo jak teraz. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. A teraz tak dziwnie się składa, że jedna z firm, z którą wodociągi są w sporze, złożyła propozycję nibyugodową. Oświadczam, że nie ulegnę żadnej presji – oświadczył. Wezwał krytykujących, by kwestii jego relacji z Izbą Gospodarczą “Wodociągi Polskie” nie łączyć z dzisiejszymi obradami – zresztą tam, wespół z innymi członkami zarządu, sam podał się do dymisji i odszedł. Co do wcześniej podniesionego zarzutu, że spalarnia w Fordonie nie otrzymuje osadów z oczyszczalni ścieków Kapuściska stwierdził, że odpowiedzialność za to ponosi oczyszczalnia Kapuściska, jej szef Mirosław Orłowski, który działa nawet wbrew uchwale Rady Miasta, zalecającej taką kolej rzeczy.

Wówczas głos zabrał również prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, który też pojawił się na sesji. Uznał on, że miasto nie może bezpośrednio kierować oboma przedsiębiorstwami, mimo że MWiK-u jest wyłącznym właścicielem, a oczyszczalni Kapuściska w połowie. Stwierdził kategorycznie, że między obydwoma firmami muszą zachodzić normalne procesy gospodarcze, oparte o relacje biznesowe. Dlatego on pozytywnie ocenia zabieganie obu szefów o interes kierowanych przez nich firm, o ile jest to w zgodzie z Kodeksem spółek handlowych.

Wtedy udzielono głosu Mirosławowi Orłowskiemu, przewodniczącemu Spółki Wodnej Kapuściska, który zaprezentował zupełnie odmienne zdanie. Zauważył on, że kierowana przez niego spółka musi działać w zgodzie z Prawem wodnym, a nie Kodeksem spółek handlowych. Dodał, że MWiK faktycznie narzuca jego firmie ceny oczyszczania ścieków, a teraz nawet w ogóle przestał jego spółce płacić za oczyszczanie.

Przy nawoływaniu do tego, aby te sporne kwestie wyjaśnić w zaciszu gabinetu głos zabrał prezydent Rafał Bruski, który stwierdził, że państwo radni sami teraz widzą, że sprawy do rozstrzygnięcia nie są proste, gdy każdy walczy o swoje. Że w życiu gospodarczym, choćby na przykładzie autostrad, widać, że nie zawsze jest tak, jakby się chciało i że do konfliktów dochodzić musi. Takie jest życie – stwierdził. Po czym zakomunikował, że rozważana jest koncepcja, aby udziały w spółce wodnej, będące własnością “Zachemu” przejęła spółka Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Miasto mogłoby kupić te udziały od “Zachemu” i przekazać je wodociągom. “Zachem” jest w trudnej sytuacji, więc jest nadzieja na pomyślny finał dla miasta Bydgoszczy- stwierdził.

Głosowanie nad przyjęciem informacji MWiK-u przez Radę Miasta zakończyło się pomyślnie dla Prezydenta Bydgoszczy, bowiem 15 radnych głosowało za (klub PO i radne Gwincińska i Kufel z Miasta dla Pokoleń), a 13 przeciw (kluby PiS i SLD oraz radna Kozber i radny Grześkowiak z Miasta dla Pokoleń).

——————————

Pod obrady dzisiejszej sesji Rady Miasta przedłożono również do uchwalenia “Plan Rozwoju i Modernizacji Urządzeń Wodociągowych i Kanalizacyjnych na lata 2012 ? 2016”, do którego omawiania przystąpiono po 15-minutowej przerwie zarządzonej na wniosek radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Po przerwie w debacie nad planem inwestycji bydgoskich wodociągów na kolejne pięć lat wzięły udział właściwie tylko dwie osoby. Przewodniczący klubu radnych PiS Piotr Król i prezydent Rafał Bruski. Była to o tyle dziwna wymiana zdań, że jej przedmiotem nie była zaprezentowana uchwała, a rozczarowanie radnego Piotra Króla postawą prezydenta Bydgoszczy. W pierwszych zdaniach zarzucił prezydentowi Bydgoszczy, że w poprzedniej debacie, przed przerwą, prezydent określił się nie po tej stronie, jakiej powinien. Uznał, że prezes MWiK-u jest skuteczny, bo prezydent Rafał Bruski przyznał mu rację. Po której stronie mocy się pan określił? – pytał dramatycznie przewodniczący Król. – Komu przyznał rację w tym sporze? Stwierdził, że raport komisji doraźnej jest bez odpowiedzi, audytu w MWiK-u nie przeprowadzono, nie ma nawet zastępcy prezydenta odpowiedzialnego za nadzór nad spółkami. W tej sytuacji miasto nie może się rozwijać, podkreślił Piotr Król. I z tego powodu już za 3 lata odpowiednią fakturę w wyborach wystawią wyborcy prezydentowi Rafałowi Bruskiemu.

Na pytanie prezydenta Rafała Bruskiego, jakie elementy planu nie zasługują na poparcie i czy kierują nim względy personalne czy merytoryczne, przewodniczący Król odpowiedział, że nie o plan inwestycji chodzi, tylko o to, kto ten plan przedkłada. A wnosi go, zdaniem Piotra Króla, taki skład zarządu, który nie gwarantuje jego realizacji. I dlatego Klub PiS nie poprze żadnego projektu przedkładanego przez obecny Zarząd Miejskich Wodociągów i Kanalizacji – oświadczył.

Tak też się stało w głosowaniu, bowiem za uchwaleniem planu inwestycji MWiK-u na lata 2012-2016 głosowało 15 radnych (klub PO i dwie radne z MdP – F. Gwincińska i G. Kufel z MdP), 9 było przeciw (kluby PiS i SLD – choć radny Piasecki z PiS i radny Lewandowski z SLD nie oddali głosu), a 2 radnych z MdP wstrzymało się od głosu.