Rowerzyści dali dzisiaj pokaz obywatelskiej umiejętności realizacji swoich praw i interesów w sytuacji, gdy zostały one naruszone. Pomimo mrozu i śniegu blisko 50 rowerzystów karnie stawiło się na apel Bydgoskiej Masy Krytycznej, by zaprotestować przeciw likwidacji kontrapasa, który całkiem niedawno, jako realizacja słusznych postulatów rowerzystów, został otwarty.
W międzyczasie zaprotestowali kupcy, którzy zlikwidowanie (w okresie przedświątecznym!) 35 miejsc parkingowych na ul. Gdańskiej skojarzyli ze spadkiem obrotów handlowych w swoich placówkach. Wymogli oni na wiceprezydencie Łukaszu Niedźwieckim decyzję o zawieszeniu funkcjonowania kontrapasa na razie przynajmniej na okres zimowy.
Bydgoscy rowerzyści odebrali tę decyzję, całkiem słusznie, jako pierwszy krok do likwidacji kontrapasa. Dzisiejszy happening miał być protestem, ale był to protest dość aksamitny. Śpiewy: “Hej Rafał, gdzie jest kontrapas?”, wcale nie brzmiały konfrontacyjnie, ale sympatycznie. Wywoływały uśmiechy i uczestników, i przypadkowych przechodniów.
Co ważne, stojący na czele protestu Tomasz Urban przy użyciu megafonu tłumaczył zgromadzonym całą filozofię funkcjonowania w mieście kontrapasa. Gdyby na szali zważyć wszystkie “za” i “przeciw” kupców i rowerzystów w tej sprawie, to argumenty handlowców wypadają dosyć blado. Wskazywanie, że obroty w placówkach handlowych spadły wskutek zlikwidowania 35 miejsc do zaparkowania na Gdańskiej wynika z rozumowania albo rozpaczliwego, albo nie liczącego się z faktami.
Przewodzący protestowi rowerzystów Tomasz Urban zdobyłby uznanie nawet liczniejszej publiczności, tak świetnie posługiwał się argumentacją. Przy każdym postoju protestujących następował jego błyskotliwy wykład, ilustrujący zasadność postulatów rowerzystów. Brak miejsc parkingowych? Przecież nie brakuje ich przy i wokół “Rywala”. Brak ruchu na Gdańskiej? Przez uregulowanie ruchu poniżej placu Wolności aż dziwne, że ktokolwiek tam się zapuszcza itd., itd.
Środowiska rowerowe zadbały również o to, by przedstawić swój punkt widzenia przedsiębiorcom, którzy mają sklepy przy ul. Gdańskiej. Można się z nim zapoznać : TUTAJ
Rowerzyści nie byli pewni, czy ktokolwiek z Urzędu Miasta wyjdzie do protestujących. Nie zawiedli się. Zastępca prezydenta Łukasz Niedźwiecki spotkał się z nimi przy świątecznej choince na Starym Rynku. – Mamy wspólny interes z kupcami: ulicę Gdańską. Chcemy, żeby właścicielom sklepów było lepiej. Ale przyczyn ich kłopotów należy upatrywać w kryzysie, niedługo Zachem padnie, kolejne grupy bezrobotnych – powiedział Urban do Niedźwieckiego. Na dodatek na ulicy Gdańskiej trwa remont, nie kursują tramwaje, więc ruch jest dużo mniejszy – argumentował.
Niedźwiecki tłumaczył, że spotykał się i z kupcami, i z rowerzystami, ale uznał, że nie da się osiągnąć kompromisu i tak zrodziła się decyzja czasowego uwzględnienia postulatu przedsiębiorców i zamknięcia do wiosny kontrapasa, by dać sobie czas na wypracowanie porozumienia.
- Wierzę, że kompromis jest możliwy. Jest wola dialogu, sam mam przygotowaną propozycję, która mam nadzieję pogodzi interesy wszystkich – zakomunikował.
Rowerzyści i zastępca prezydenta ustalili, że za tydzień dojdzie do trójstronnego spotkania: władze miasta, kupcy i rowerzyści.
—————
Czy kompromis w sprawie kontrapasa jest możliwy? Wiosną może się okazać zbędny, gdyż rowerzyści czują moc. Dzisiaj w mrozie było ich kilkudziesięciu. Tomasz Urban powiedział, że “rowerzystów jest coraz więcej – i to będzie się zmieniać jeszcze szybciej”. Bydgoszcz wzorem miast zachodnich, chcąc nie chcąc, będzie musiała zaakceptować większe prawa rowerzystów, a kryzys temu będzie tylko sprzyjał. Rower wobec drogiej komunikacji publicznej, stanie się coraz bardziej powszechnym środkiem transportu w centrum miasta. Środowiska rowerowe niosą zmiany i są swojej misji świadome. Każdej władzy będzie coraz trudniej je powstrzymać. Zresztą postawa wiceprezydenta była, mimo zmian decyzji dotyczących kontrapasa, bardzo pragmatyczna. Kupcy bronią status quo. Gdy się chce powstrzymać zmiany, trzeba mieć argumenty. 35 miejsc parkingowych to lichy argument, o czym handlowcy przekonają się w bezpośredniej konfrontacji, gdy do dialogu dojdzie. Stawiam na to, że Straży Miejskiej nie uda się zlikwidować, ale kontrapasa się też nie usunie.