W trzech komisjach sejmowych: gospodarki, spraw zagranicznych i infrastruktury chciałby pracować Michał Stasiński, nowo wybrany poseł Nowoczesnej. Poselskie kompetencje będzie chciał wykorzystać również do wypełnienia funkcji kontrolnych wobec samorządu, tak na szczeblu miejskim jak i wojewódzkim.

Zapowiedział, że pierwszą inicjatywą ustawodawczą będzie likwidacja dofinansowania partii politycznych z budżetu państwa. Domagać się też będzie zmian w organizacji wyborów, a zwłaszcza wyeliminowania z kampanii zewnętrznych nośników reklamowych w postaci wielkoformatowych banerów i reklamy politycznej w telewizji. – Opowiadam się za modelem francuskim kampanii wyborczej. Powinna mieć charakter debaty i bezpośrednich spotkań z wyborcami – stwierdził.

Następnie lider Nowoczesnej w Kujawsko-Pomorskiem skupił się na nowym pomyśle władz Bydgoszczy zagospodarowania młynów Rothera. – Mamy nadzieję, że była to propozycja tzw. przedwyborcza, czyli wsparcia pana prezydenta dla listy Platformy Obywatelskiej. Koncepcja, która ma powierzać spółce miejskiej Wodociągi rolę i zadania animowania całego procesu, biorąc pod uwagę szalenie wysokie koszty jego stworzenia i utrzymania później – szacowane na 9 mln zł rocznie – to jest bardzo zła droga i nie powinna mieć miejsca. Bydgoszczy nie stać na to, aby tworzyć “skarbonkę” o bardzo niejasnej koncepcji użytkowej obiektu – krytycznie odniósł się do przedstawionego tuż przed wyborami pomysłu utworzenia Centrum Innowacyjnej Edukacji ?Ogrody wody?.

Poseł Stasiński przyznał, że na razie prezydent Bydgoszczy dość ogólnikowo, bez biznes planu przedstawił nowy pomysł, tym niemniej przedstawione założenia budzą sprzeciw. Towarzyszący mu i przedstawiony jako przyszły dyrektor biura poselskiego Michał Grzybowski zauważył, że przedwyborcza decyzja dotycząca młynów Rothera była podjęta bez uzasadnienia. – Najpierw słyszeliśmy, że zagospodarowanie młynów miało kosztować 200-250 mln zł, teraz, że będzie to kosztować 50 mln zł. Raz to, raz to słyszymy – stwierdził i dodał, że Bydgoszcz jest trzecim miastem w Polsce jeśli chodzi o wysokość zadłużenia.

- Stworzenie takiego centrum “Ogrody wody” wydaje mi się karkołomną figurą, choć nazwa brzmi fajnie – podsumował Stasiński i dodał, że koncepcja tworzenia czegoś bez powiedzenia, co ma być w pozostałych częściach młynów Rothera, wydaje się kuriozalna.

Michał Stasiński po krytyce samorządu na poziomie miasta nie inaczej odniósł się do tego na poziomie województwa. – Marszałek udowadnia, że 200 jest więcej niż 400 – w ten sposób odniósł się do nierównego traktowania Bydgoszczy i Torunia w zarządzaniu regionem. Zaznaczył, że tworzenie metropolii powinno obejmować również Toruń, ale współpraca między miastami powinna być partnerska. Wskazał na przyczyny sporów rodzących się między miastami. – Budżet województwa to 800 mln zł i jest on zarządzany przez sejmik, natomiast 9,5 mld zł z Regionalnego Programu Operacyjnego przez Zarząd Województwa, a tak właściwie przez marszałka, bo to on ma wiodący głos. To jest zarzewie konfliktów, bo procedury podejmowania decyzji w rozdysponowaniu tych środków nie są przejrzyste – stwierdził.
- Przyjrzyjmy się też, że marszałek zatrudnia nie tylko osoby z PO, ale ze wszystkich ugrupowań. To funkcjonuje jak układ – powiedział i dodał, że działacze PiS mogliby się tym zainteresować.

Poseł Nowoczesnej skomentował też niezwykłą aktywność wiceministra Pawła Olszewskiego w czasie kampanii wyborczej. – Chwała mu za to, że wykorzystał czas kampanii wyborczej. Jednak działania posła Olszewskiego pokazały jedno, jak bardzo dziwny był system zarządzania inwestycjami drogowymi prowadzonymi przez PO. W zasadzie, gwarancją przeprowadzenia jakichkolwiek inwestycji w Kujawsko-Pomorskiem okazało się: przystąpienie do kampanii wyborczej oraz posiadanie własnego ministra. Śmiem zaryzykować, że bez własnego ministra nic by się nie zdarzyło. Natomiast jakie mamy ryzyko… Jak minister infrastruktury będzie pochodzić z Podkarpackiego, to wykreśli to, co zostało nam obiecane i przerzuci środki na inne inwestycje. Oceny merytorycznej nie ma – stwierdził.

- Teraz pałeczkę przejmują posłowie PiS. Rozmawiałem z posłem Latosem. Wiem, że będzie przywiązywał dużą wagę, żeby te wszystkie obietnice nie spadły z planu – zakończył konferencję poseł Michał Stasiński.