- Może państwa dziwić nasza wspólna konferencja prasowa, ale powiem jednym zdaniem, gdzie są korzenie naszego spotkania. To nasz udział w audycji Radia PiK, gdzie rozmawialiśmy na temat programu 500+. .Nowoczesna nie mówi pozytywnie o tym programie, bo jest zabójczy dla budżetu i nie zapobiegnie kryzysowi demograficznemu. Jan Rulewski zaprezentował model skandynawski, czyli inwestowania pieniędzy państwowych w sektor usług wspierających rodziny. .Nowoczesna idzie tą samą drogą. Świadczenia dla rodzin, ale nie pieniężne, tylko świadczenia usług dla rodzin, takich jak żłobki, przedszkola, elastyczny rynek pracy dla matek, ułatwienia dla ojców. To są metody, które zwiększą dzietność – wyjaśnił na początku konferencji prasowej Michał Stasiński.

Poseł .Nowoczesnej zapowiedział, że jego klub podczas posiedzenia sejmu do programu 500+ rządu Beaty Szydło złoży trzy poprawki. Pierwsza dotyczyć będzie objęcia programem samotnych ojców i matek wychowujących dzieci. Druga zakładać będzie wprowadzenie górnego progu dochodowego na członka rodziny: jeśli przekroczy on 2500 zł, to taka rodzina z programu będzie wykluczona. Trzecim postulatem będzie zniesienie możliwości kontroli, na co uprawnieni do otrzymania 500 zł na dziecko wydawać będą te pieniądze.

Jan Rulewski, senator PO, w samych superlatywach odniósł się do działań i wypowiedzi Stasińskiego. – Poseł .Nowoczenej zęba obywatelskiego posiada – ocenił i zgodził się z jego opinią, że wspólna konferencja prasowa nie ma tła politycznego, a wspólnotę poglądów i idei.

- PiS popełnia falstart. Tak dla programu 500+, tak – za polską rodziną, ale najpierw powinny być wpływy, a nie wydatki. Nie wiemy, jak się zachowają banki po ich opodatkowaniu, nie wiemy, jak opodatkować wielkie sklepy i jakie będą wpływy z “czarnego rynku VAT-owskiego”. A rzecz dotyczy wydatkowania w tym roku 17 mld złotych, w przyszłym i następnych 23 mld złotych aż 18 lat – to niebywałe zjawisko – ocenił program PiS-u Jan Rulewski.

- To jest rozdawnictwo pieniędzy przypominające czasy Kaliguli, gdy został cesarzem i rozrzucał na Forum Romanum, chyba, złote monety. Dla wszystkich i wtedy nie starczyło i więcej było niezadowolonych niż zadowolonych – stwierdził Rulewski i dodał, że wtedy jednak znaleziono sposób jak ograniczyć to zjawisko. – Trzeba rzucać rozgrzane monety i rzucać wtedy na rynek. Nikt nie przychodził, bo bał się, że się oparzy – wytłumaczył i dodał, że “choć oferta 500 zł jest atrakcyjna to nie sądzę, że skusi małżeństwa lub rodzicieli do uzupełniania stanów rodzinnych”. Powołał się na przykład rodziny Lecha Wałęsy. Wskazał, że były przywódca Solidarności ma więcej dzieci niż wnuków. Słowem, przyrost dzietności nie zależy wprost od wydatków budżetowych.

- Moja propozycja dla PiS-u jest taka, aby wstrzymał się z tą akcją, bo nie chcielibyśmy jako PO, a zwłaszcza ja, wstrzymywać tego pędu do liftingu polskiej rodziny, do jej wsparcia. Ale ten program pożre wszystkie pieniądze – stwierdził Rulewski i dodał, że dla emerytów podwyżek nie będzie, a na inne programy socjalne pieniędzy nie starczy.

- Pierwsze czytanie we wtorek. Bardzo to szybko pójdzie, jak z Trybunałem Konstytucyjnym. Przejdzie na pewno wersja pisowska, a nasze poprawki będą nieprzyjęte – wtrącił się Stasiński i przestrzegł, że Komisja Europejska ogłosiła, iż szacowany deficyt budżetu w Polsce nie wyniesie, jak zakłada minister finansów, 3% – tylko 3,4%. – W kolejnych latach będzie się zwiększał, co oznacza powrót do procedury nadmiernego deficytu. Szybkimi krokami idziemy w stronę Grecji, Hiszpanii czy Wenezueli Hugo Chaveza. To droga donikąd – stwierdził poseł .Nowoczesnej i zrewanżował się Janowi Rulewskiemu za pochwały. – W 1986 roku kiedy Jan Paweł II odbywał pielgrzymkę do Polski i odprawiał mszę na Zaspie w Gdańsku (Jan Paweł II na Zaspie w Gdańsku był w 1987 r. – przyp. ech), ówczesny działacz Solidarności Jan Rulewski jak i ja, młody student Michał Stasiński, braliśmy udział w tej pielgrzymce. Po zakończeniu pielgrzymki uformował się pochód ze sztandarami Solidarności. Pan Jan Rulewski prowadził tę manifestację. Zablokowało nas ZOMO z trzech stron i do dzisiaj to pamiętam i nie zapomnę do końca życia – wspominał Stasiński i podkreślił odwagę Rulewskiego, który poszedł negocjować z zomowcami, by mogli przejść zablokowaną ulicą. – Tak się stało. Ale zomowcy i tak na nas ruszyli z pałkami. Myśmy uciekali, każdy gdzie mógł. Po tylu latach mieliśmy okazję poznać się osobiście i wspólnie wystąpić na konferencji nie pod szyldami partyjnymi, ale pod wspólną ideą – oświadczył Stasiński.

Zdaniem Jana Rulewskiego program PiS należałoby określać nie jako “500 Plus”, tylko “Plus 500”. Temu programowi przeciwstawił własną koncepcję pomocy rodzinie, którą nazwał “Troska 500+”. – Proponowany program Troska 500+, to zastąpienie obowiązków rodziców – z tytułu zdrowia, komunikacji, edukacji i wychowania – przez państwo. Program zapewnia też ustawową równość dzieciom i młodzieży – zapowiedział Rulewski. Adresatami tego programu byłyby następujące grupy beneficjentów: kobiety ciężarne, dzieci (w przedziale wieku od 0 do 3 lat), dzieci (3-7 lat), uczniowie (7-20 lat), studenci (19-24 lata) i dzieci z rodzin wielodzietnych lub niepełnosprawnych. Poszczególnym grupom Jan Rulewski przyznawał bądź nie prawo do otrzymywania:
1. Bezpłatnych lekarstw i środków medycznych
2. Bezpłatnej opieki i leczenia stomatologicznego
3. Bezpłatnych podręczników i pomocy oświatowych
4. Bezpłatnej komunikacji szkolnej i dla kobiet w ciąży
5. Darmowych ubezpieczeń szkolnych
6. Świadczeń wychowawczych 400 zł miesięcznie
7. Świadczeń szkolnych 500 zł rocznie (kulturalno-wychowawcze)
8. Powszechnego stypendium studenckiego 500 zł miesięcznie
9. Świadczeń rodzinnych w formie zasiłków z dodatkami.

Mimo że program Jana Rulewskiego Troska 500+ byłby zdecydowanie większym obciążeniem niż program Rodzina 500+ senator PO wyjaśnił, dlaczego nie byłby on dla budżetu państwa groźny. – Mój program byłby stopniowalny. Byłby realizowany, jak będą pieniądze – wytłumaczył.