Podczas lutowej sesji rady miasta zrobiło się gorąco, kiedy przewodniczący Zbigniew Sobociński nie dopuścił do głosu przedstawiciela młodzieży uczącej się fryzjerstwa w Zespole Szkół nr 1 przy ul. Nakielskiej 11. Prezydent chciał, aby ten budynek zajęli urzędnicy miejscy zajmujący się świadczeniami socjalnymi oraz realizacją programu 500+.
Protestowali nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Wspierali ich radni opozycyjni. Argumenty protestujących brzmiały sensownie. Budynek przy Nakielskiej jest dobrze przystosowany do nauki fryzjerstwa. Utworzono tam sporym nakładem środków sześć pracowni specjalistycznych, część całkiem niedawno. W budynku przy Fredry nie ma warunków do nauki zawodu fryzjera.
Rządząca miastem koalicja PO-SLD była głucha na wszystkie argumenty i zadecydowała o przeniesieniu szkół fryzjerskich z Nakielskiej na Fredry. Zapomniano tylko o zasięgnięciu opinii kuratora, chociaż wymaga tego znowelizowana ustawa o systemie oświaty.
Decyzja Jolanty Metkowskiej, p.o. kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty, była w tej sprawie jednoznacznie negatywna, gdyż placówka przy Fredry nie zapewniała warunków do kształcenia zawodowego. Wiceprezydent Iwona Waszkiewicz zapowiedziała złożenie zażalenia do Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Niedawno do bydgoskiego ratusza wpłynęła odpowiedź. MEN również nie zgadza się na zmianę lokalizacji szkół fryzjerskich w Bydgoszczy. Wiceprezydent Waszkiewicz zdradziła ?Expressowi Bydgoskiemu?, że trwa obecnie szczegółowa analiza uzasadnienia decyzji MEN. Ratusz rozważa zaskarżenie jej do NSA.