Zagospodarowanie wnętrza ogromnego budynku z wielkimi skrzydłami, który zajmuje centralne miejsce na Wyspie Młyńskiej, potrwa jeszcze jakiś czas. Ale zewnętrzny wygląd już uległ zasadniczej poprawie.

Młyny Rothera przypominały do tej pory ponurego kolosa wśród filigranowych obiektów, jakimi wydawały się na ich tle pozostałe budynki na Wyspie Młyńskiej. Decydowała o tym nie tylko ich kubatura. Przytłaczający był katastrofalny stan tego ogromnego kompleksu. Wzrok spacerowiczów uciekał przed widokiem zniszczonych, sczerniałych ścian.  

To się zaczęło zmieniać, bo wygląd kolosa mocno się zmienił. Młyny Rothera z każdym  dniem jaśnieją! Po pracach zabezpieczających konstrukcję dachu, przyszła kolej na ściany. Przystąpiono  do ich  oczyszczania. Trzeba było odgrzybić elewację, naprawić konstrukcję drewnianą ścian szkieletowych,  zaimpregnować je, wymienić lub uzupełnić ceglane wypełnienie oraz spoinowanie. Z kasy miejskiej na Młyny Rothera pójdzie w tym roku przeszło 10 mln zł.

Stopniowo jaśnieją ściany, a także kamienny cokół dwuskrzydłowego obiektu na Wyspie Młyńskiej, ale sporo jeszcze na zewnątrz jest do zrobienia. Potem przyjdzie czas na zagospodarowanie wnętrza, co nastąpi, gdy się znajdą na ten cel środki.