Municypalni są nielubiani między innymi, a może głównie, z powodu blokad, które zakładają na koła niewłaściwie zaparkowanych samochodów. Jednak z informacji na stronie bydgoskiej Straży Miejskiej mogą się mieszkańcy dowiedzieć o pożytkach związanych z tego rodzaju działalnością. Opisana została tam historyjka, z której wynika, ile wykroczeń daje się wykryć z pomocą jednej tylko blokady. Oto ona, w całości i oryginale:
“W czwartek 19 listopada br. około godz. 10:00, patrol Straży Miejskiej udał się na ul. Gdańską w celu zdjęcia blokady, założonej wcześniej w związku z niestosowaniem się kierującego do zakazu zatrzymywania się. Przy pojeździe oczekiwał mężczyzna, który poinformował strażników, że zatrzymał samochód w miejscu zabronionym z powodu awarii. W trakcie interwencji strażnicy ustalili, że kierowca nie posiada prawa jazdy, gdyż orzeczony został wobec niego sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Twierdził także, że zgubił kluczyki od auta. Ponadto funkcjonariusze wyczuli z ust mężczyzny woń alkoholu. Podczas rozmowy przyznał on, że na ul. Gdańską, do zablokowanego pojazdu, dojechał rowerem po spożyciu alkoholu. W związku z powyższymi ustaleniami na miejsce wezwano patrol Policji, który przejął dalsze prowadzenie sprawy.”